Manchester City wrócił do gry o tytuł z ogromną siłą. Po zwycięstwie 2:1 nad Arsenalem na Etihad Stadium i pokonaniu Burnley 1:0, ekipa Pepa Guardioli zrównała się punktami z Kanonierami. Obie drużyny mają po 70 oczek, ale to City objęło prowadzenie w tabeli dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu. Arsenal, który jeszcze niedawno kontrolował sytuację, nagle stał się goniącym.
Sytuacja Arsenalu jest krytyczna po dwóch porażkach z rzędu – najpierw z Bournemouth, a teraz w bezpośrednim starciu z najgroźniejszym rywalem. Mikel Arteta stoi pod ścianą, ponieważ jego zespół strzelił mniej goli niż City. Przy równej liczbie punktów na koniec sezonu to właśnie ten detal może zdecydować o mistrzostwie. Londyńczycy stracili margines błędu i muszą liczyć na perfekcyjną końcówkę rozgrywek.
Dymisja trenera i widmo spadku Tottenhamu
Prawdziwy dramat rozgrywa się w Chelsea. Po porażce 0:1 z Manchesterem United i dotkliwej klęsce 0:3 z Brighton, klub pogrążył się w chaosie. Seria pięciu meczów bez zdobytej bramki doprowadziła do zwolnienia trenera Liama Roseniora. Chelsea spadła na siódme miejsce i traci już dziesięć punktów do czwartej lokaty, co praktycznie przekreśla ich szanse na Ligę Mistrzów w przyszłym sezonie.
Na dnie tabeli sytuacja Tottenhamu staje się beznadziejna. Remis 2:2 z Brighton pozostawił Spurs w strefie spadkowej na 18. miejscu z dorobkiem zaledwie 31 punktów. Tymczasem West Ham po bezbramkowym remisie z Crystal Palace zdołał utrzymać dwupunktową przewagę nad strefą zagrożenia. Walka o utrzymanie w Premier League wchodzi w decydującą, brutalną fazę, w której Tottenham ma coraz mniej czasu na ratunek.
