Mariusz Misiura stanowczo odcina się od głosów o rzekomym „odpuszczaniu” końcówki sezonu przez Wisłę Płock. Szkoleniowiec beniaminka podkreśla historyczny wynik punktowy swojej drużyny i zapowiada, że przeciwko zdobywcy Pucharu Polski wystawi wyłącznie zawodników będących w najwyższej dyspozycji.
Wisła Płock przystępuje do sobotniego meczu w specyficznych nastrojach. Choć zespół ma już zapewniony ligowy byt, ostatnia seria porażek z rzędu (w tym dotkliwe 0:4 z Motorem Lublin czy 0:3 z Pogonią Szczecin) wywołała dyskusję o formie drużyny. Trener Mariusz Misiura, posługując się metaforą zawartą w lekturze „Szczęście”, do której inspirował go Jacek Magiera, porównał trudności kadrowe do zjawisk atmosferycznych.
Szkoleniowiec przypomniał, że zespół musiał w sezonie przez długi czas radzić sobie bez kluczowych ogniw: Jimeneza, Łukasza Sekulskiego, a w drugiej rundzie także po sprzedaży Andriasa Edmundssona i kontuzjach nowych obrońców.
„Mimo tych »anomalii pogodowych« na końcu świeci słońce, bo cel został zrealizowany” – zaznaczył Misiura.
Trener podkreślił również, że dorobek 45 punktów po 32 meczach jest wynikiem, którego żaden beniaminek w tej formule rozgrywek wcześniej nie osiągnął. Odnosząc się do sceptyków, dodał stanowczo:
„Jeśli ktoś uważa, że można zrobić więcej – proszę bardzo, niech spróbuje. Ja nie pozwolę na tworzenie innej narracji”.
Sobotni rywal Płocczan, Górnik Zabrze, przyjeżdża na Mazowsze jako świeżo upieczony zdobywca Pucharu Polski i kandydat do gry w eliminacjach Ligi Mistrzów. Obecnie Zabrzanie zajmują 3. miejsce w tabeli z dorobkiem 50 punktów, tracąc dwa „oczka” do Jagiellonii i sześć do liderującego Lecha Poznań. Mariusz Misiura ocenia gości jako obecnie czołową drużynę w naszym kraju, wskazując na intensywność, kreatywne skrzydła i wysoko ustawioną linię obrony.
W Wiśle Płock nie ma mowy o tym, by w końcówce sezonu dać szansę grać tym, którzy w ciągu roku mieli niewiele szans na pokazanie się publiczności. Misiura nie chce słyszeć o tym, by decydować się na zawodników, którzy na to nie zapracują.
„Na pewno nie będzie sytuacji, że komuś będziemy dawać grać »tak po prostu«. Będą grali tylko ci, którzy na to zasługują” – zapowiedział trener gospodarzy.
Płocczanie liczą na przełamanie złej passy i nawiązanie do jesiennego spotkania w Zabrzu, które zakończyło się remisem 1:1, pozostawiając w szeregach Wisły spory niedosyt. Dla Płocczan jest to ostatni występ przed własną publicznością w tym sezonie, co ma stanowić dodatkową motywację do „challenge’u” z faworytem.
