Czwartkowy wieczór może mieć dla Rakowa Częstochowa ogromne znaczenie. Stawką spotkania z Hammarby jest awans do kolejnej rundy eliminacji Ligi Konferencji, ale w ostatnich dniach coraz głośniej zrobiło się również wokół przyszłości Dawida Kroczka. Szkoleniowiec odniósł się do tych doniesień przed rewanżem.
Początek sezonu zdecydowanie nie układa się po myśli Częstochowian. Raków przegrał w Ekstraklasie z Wisłą Płock oraz Śląskiem Wrocław i nadal czeka na pierwsze ligowe punkty.
Nie najlepiej wygląda również sytuacja w europejskich pucharach, choć również i w tym przypadku wszystko pozostaje otwarte. Pierwsze spotkanie z Hammarby zakończyło się bezbramkowym remisem, ale „Medaliki” rewanż rozegrają na terenie rywala, dlatego aktualnie polski klub nie jest uznawany za faworyta.
Słabe wyniki sprawiły, że pojawiły się pytania o przyszłość Kroczka. Tomasz Włodarczyk z Meczyków informował, że jeśli sytuacja szybko się nie poprawi, trener może stracić stanowisko. Roman Kołtoń poszedł jeszcze dalej, oceniając, że starcie z Hammarby może być dla szkoleniowca meczem o posadę.
Sam zainteresowany nie zamierza jednak podchodzić do czwartkowego spotkania w taki sposób. Zapytany przed meczem o swoją sytuację, podkreślił, że jego uwaga koncentruje się przede wszystkim na wyniku Rakowa i deklaruje, że to dobro klubu jest dla niego priorytetem.
– Nie patrzę na to w ten sposób. Naszym celem jest awans Rakowa do kolejnej rundy i na tym się koncentruję. Medialne informacje dotyczące mojej przyszłości nie są dla mnie najważniejsze. Liczy się przede wszystkim dobro klubu – przekazał Kroczek.
W medialnych doniesieniach jako potencjalny następca obecnego trenera pojawił się Mateusz Stolarski, pozostający bez pracy po rozstaniu z Motorem Lublin. Informacje łączące go z Rakowem zostały jednak później zdementowane przez właściciela częstochowskiego klubu Michała Świerczewskiego.

