Arsenal, Liverpool oraz Manchester United nawiązały kontakt z przedstawicielami Ilimana Ndiaye. Jak donoszą media, walka o skrzydłowego Evertonu nabiera tempa, podczas gdy z wyścigu oficjalnie wypadł saudyjski klub Al-Hilal.
Sytuacja na rynku transferowym stała się niezwykle dynamiczna po tym, jak Ndiaye odrzucił propozycję z Arabii Saudyjskiej. Fabrizio Romano potwierdził, że Everton oczekuje za swojego zawodnika aż 75 milionów funtów. Dla Arsenalu senegalski napastnik stał się realną alternatywą po tym, jak Vinicius Junior zdecydował się podpisać nową umowę z Realem Madryt. Londyńczycy szukają wzmocnień na lewym skrzydle i widzą w graczu Evertonu idealne rozwiązanie, choć na ten moment nie złożyli jeszcze formalnej oferty.
Trudne negocjacje i rywalizacja zza miedzy
Manchester United traktuje Ndiaye jako opcję rezerwową, uzależniając dalsze kroki od przyszłości Marcusa Rashforda. Choć klub z Old Trafford utrzymuje zainteresowanie, pojawiają się głosy o niechęci do zapłacenia pełnej kwoty żądanej przez Everton. Jeszcze trudniejsza wydaje się sytuacja Liverpoolu. Mimo przeprowadzonych rozmów z obozem piłkarza, główną przeszkodą pozostaje historyczna rywalizacja między klubami z Merseyside. Liverpool wciąż priorytetowo traktuje Bradleya Barcolę z PSG, jednak impas w tych negocjacjach może zmusić ich do odważniejszego ruchu w stronę Ndiaye.
Ndiaye przyciąga uwagę gigantów swoją wszechstronnością na obu skrzydłach oraz doświadczeniem w Premier League. Arsenal może jednak pokrzyżować plany Liverpoolu nie tylko w kwestii zawodnika Evertonu, ale również próbując przejąć Barcolę. Everton twardo trzyma się swojej wyceny, wiedząc, że zainteresowanie ze strony trzech najsilniejszych marek w Anglii stawia ich w doskonałej pozycji negocjacyjnej. Przyszłość 27-letniego zawodnika rozstrzygnie się w najbliższych dniach, gdy kluby zdecydują, czy Ndiaye jest wart wydania 75 milionów funtów.
