Benoit Tavenot, trener FC Metz, wywołał burzę swoimi szczerymi słowami przed kluczowym meczem z Nantes. Szkoleniowiec, który przejął zespół w styczniu, otwarcie skrytykował atmosferę panującą w klubie. Jak donosi L’Équipe, sytuacja wewnątrz drużyny jest dramatyczna.
Tavenot, który pracował w Metz jako asystent w latach 2019–2022, twierdzi, że od wielu sezonów w klubie panuje fatalne nastawienie. Trener użył dosadnego określenia, mówiąc o „gównianym odczuciu”, które towarzyszy zespołowi od lat. Jego zdaniem brak wiary w sukces stał się stałym elementem mentalności ludzi związanych z ekipą Les Grenats. Metz zyskało miano drużyny „yo-yo”, która regularnie krąży między pierwszą a drugą ligą, nie potrafiąc na dłużej zagrzać miejsca w elicie.
Koszmar trenera i walka o przetrwanie
Szkoleniowiec przyznał, że praca w obecnych warunkach to dla niego prawdziwy koszmar. Tavenot żałuje, że nie zdołał przekonać zawodników i otoczenia, iż utrzymanie w Ligue 1 jest realne. Według niego wielu ludzi w klubie uznało sezon za stracony już w momencie jego rozpoczęcia. Trener czuje irytację, ponieważ mimo ogromnego wysiłku i wielu prób zmian, napotkał mur rezygnacji. Ludzie deklarowali wiarę w sukces tylko po to, by sprawić mu przyjemność, podczas gdy w rzeczywistości nikt nie wierzył w ratunek.
Sytuacja Metz jest krytyczna, a zespół zajmuje ostatnie miejsce w tabeli na siedem kolejek przed końcem rozgrywek. Nadchodzące starcie z przedostatnim Nantes Tavenot określa jako ostatnią szansę na odwrócenie losów sezonu. Trener postawił sprawę jasno: drużyna musi wygrać bez względu na styl, aby zachować jakiekolwiek nadzieje na pozostanie w lidze. Szkoleniowiec bije się w pierś, przyznając, że być może dotarł do granic swoich możliwości, ale nie zamierza przestać pracować na pełnych obrotach do samego końca.
