Jarosław Przybył – arbiter główny ostatniego finału STS Pucharu Polski – zabrał głos w sprawie zakończenia kariery. Niektórzy mogą być zaskoczeni jego deklaracją.
Jarosław Przybył nie zamierza w najbliższych dniach rezygnować z profesjonalnego arbitrażu, chociaż przyznał, że nie omijają go plotki na ten temat. Od kolegów po fachu otrzymał też sporo wiadomości w tej kwestii.
Sędzia, który prowadził ostatnie decydujące starcie o krajowe trofeum, w rozmowie z Polsatem Sport jednoznacznie wskazał na ramy czasowe swojej obecnej umowy.
Arbiter podkreślił, że jego zobowiązania zawodowe wykraczają poza miniony weekend:
„Mam pewną świadomość, że mój kontrakt wygasa dopiero w grudniu. Do końca grudnia będę chciał po prostu zrealizować swój cel zawodowy i wykonać mój kontrakt” – zadeklarował Przybył.
Zaznaczył przy tym, że kluczowymi czynnikami determinującymi jego dalszą obecność na boiskach będą stan zdrowia oraz utrzymanie dotychczasowej dyspozycji fizycznej i merytorycznej.
Sędziowanie meczu finałowego STS Pucharu Polski było dla arbitra zadaniem o szczególnym znaczeniu, co sam określił mianem „święta nas wszystkich, Polaków”.
W swojej wypowiedzi Jarosław Przybył wyraził satysfakcję z możliwości prowadzenia zawodów z udziałem najlepszych polskich klubów. Podziękował też za przychylne komentarze po spotkaniu na PGE Narodowym. „Naprawdę chciałem dokonać należytej staranności, żeby ten mecz przeprowadzić na najwyższym poziomie” – podsumował arbiter, dziękując za pozytywne opinie, które spływały pod jego adresem po zakończeniu rywalizacji.
Dla sędziego praca przy takim widowisku była, jak sam przyznał, „całą przyjemnością”, co pokazuje, że prawdopodobnie jeszcze go na boiskach zobaczymy.

