Wyjazdową porażką aż 2:5 z Lechią Gdańsk zakończyli tegoroczne zmagania piłkarze Górnika Zabrze, którzy pozostaną liderem PKO Bank Polski Ekstraklasy 2025/2026 co najmniej do niedzieli. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że był to też ostatni mecz Matusa Kmeta w barwach 14-krotnych mistrzów Polski. W rundzie wiosennej reprezentanta Słowacji przy Roosevelta 81 już prawdopodobnie nie zobaczymy (o czym jako pierwszy poinformował portal Roosevelta81.pl). [Artykuł aktualizowany]

Matus Kmet odejdzie z Górnika Zabrze wraz z końcem roku
25-letni Matus Kmet trafił do Górnika Zabrze z Minnesoty United FC na zasadzie transferu czasowego w lutym bieżącego roku, a okres wypożyczenia dobiega końca w ostatnim dniem grudnia.
– Miałem oferty z innych klubów, ale kiedy otrzymałem propozycję Górnika, to nie zastanawiałem się długo. Powiedziałem agentowi, że ta opcja najbardziej mi odpowiada. Słyszałem dużo o Górniku, jego historii, ale również o kibicach i atmosferze, jaka tutaj panuje. Dlatego decyzja o przenosinach do Zabrza była dla mnie prosta – tłumaczył wówczas Matus Kmet, który jest typem bocznego obrońcy, który preferuje grę ofensywną.
Górnik Zabrze w umowie wypożyczenia zapewnił sobie co prawda opcję wykupu, jak to ma w zwyczaju, ale nic nie wskazuje na to, żeby miał z niej skorzystać, co też jest standardem przy Roosevelta 81.
Po pierwsze i najważniejsze, 400 tysięcy euro trudno uznać za kwotę zaporową, ale w zabrzańskich realiach, gdzie każda złotówka oglądana jest dwa razy, jest to duży wydatek. Zbyt duży, jeśli chodzi o zawodnika, który nie potrafił wywalczyć miejsca w podstawowym składzie drużyny Michala Gasparika.
Po drugie, akurat prawa obrona jest jedną z najmocniej obsadzonych pozycji w kadrze „Trójkolorowych”. W rundzie jesiennej występowali na niej najczęściej doświadczony Paweł Olkowski oraz utalentowany Kryspin Szcześniak, kolejno były reprezentant Polski i świeżo upieczony kadrowicz. Kmet był więc piłkarzem trzeciego wyboru.
Po drugie, w rundzie wiosennej do zespołu powinien wreszcie dołączyć kontuzjowany od początku sezonu Czech Michal Sacek, który został pozyskany na zasadzie wolnego transferu definitywnego z Jagiellonii Białystok i w układance trenera Gasparika miał być tym podstawowym prawym obrońcą.
Po trzecie, kadra Górnika Zabrze, brutalnie obnażona w końcówce rundy jesiennej, kiedy pojawiły się problemy z absencjami kluczowych graczy i zniżką formy, wymaga wzmocnień na innych pozycjach. Erik Janża na lewej obronie nie ma zmiennika od półtora roku. Brakuje też klasowego napastnika i to właśnie jego pozyskanie będzie priorytetem zabrzan w zimowym oknie transferowym.
Matus Kmet w barwach Górnika Zabrze rozegrał łącznie 25 meczów, 11 w poprzednim sezonie i 14 w bieżącym, strzelając podczas tych 1245 minut 1 gola i notując trzy asysty. Po raz ostatni reprezentant Słowacji pojawił się na boisku w piątek 5 grudnia, kiedy to zagrał ponad 20 minut w wyjazdowym meczu z Lechią Gdańsk (2:5).
Znacznie lepiej Kmet będzie wspominał mecz z tym samym rywalem rozegrany trzy dni wcześniej, kiedy Górnik wygrał 3:1 i awansował do ćwierćfinału STS Pucharu Polski 2025/2026. Słowak rozpoczął tamto spotkanie w wyjściowym składzie i zanotował asystę przy golu Rafała Janickiego na 1:0.

