Emma Raducanu zakończyła współpracę z trenerem Francisco Roigiem po Australian Open. Brytyjka chce grać bardziej agresywnie, a w Indian Wells tymczasowo pomoże jej Mark Petchey.
Tim Henman uważa, że 23-letnia tenisistka nie musi natychmiast zatrudniać trenera na pełny etat. Jego zdaniem Raducanu powinna wziąć odpowiedzialność za własną tożsamość na korcie i cieszyć się wolnością, co sam praktykował w trakcie swojej kariery. Były lider brytyjskiego tenisa zauważa, że w ciągu ostatnich lat szkoleniowcy u boku zawodniczki nie zagrzewali miejsca zbyt długo. To jej wybór, ale teraz musi udowodnić, że potrafi samodzielnie zarządzać swoim rozwojem w tourze.
Sytuacja staje się poważna, ponieważ młodsze zawodniczki w wieku 18 czy 20 lat zaczynają wyprzedzać Raducanu w rankingach. Henman podkreśla, że tenisistka zajmująca obecnie 25. miejsce na świecie nie może stać w miejscu. Ekspert wierzy w jej ogromny potencjał, ale zaznacza, że musi ona stać się silniejsza i szybsza. Tylko większa odporność fizyczna pozwoli jej nawiązać walkę z najmocniej uderzającymi rywalkami, które obecnie dominują w kobiecych rozgrywkach na najwyższym poziomie.
Nadchodzące turnieje WTA 1000 w Indian Wells oraz Miami będą kluczowe dla pozycji Brytyjki w rankingu. W ubiegłym roku Raducanu dotarła do ćwierćfinału na Florydzie, więc teraz musi bronić sporej liczby punktów. Henman zwraca uwagę, że jej kariera jest zbyt rwana przez ciągłe zmiany sztabu i problemy zdrowotne. Jeśli Emma chce wrócić na szczyt, musi ustabilizować formę i przestać dawać się spychać na margines przez wschodzące gwiazdy światowego tenisa.
