Przedstawiciele mediów po raz pierwszy spotkali się z Mariuszem Misiurą w roli trenera pierwszego zespołu Motoru Lublin. Wiele pytań dziennikarzy dotyczyło planów transferowych klubu, a przy jednym z nazwisk szkoleniowiec wyraźnie się uśmiechnął, nie bardzo wiedząc jak zareagować.
Motor Lublin przechodzi latem dużą przebudowę. Z klubem pożegnało się już ponad dziesięciu zawodników, nie ogłoszono jeszcze żadnego nowego transferu, a dodatkowo doszło do zmiany na stanowisku trenera. W poniedziałek po raz pierwszy z mediami spotkał się Mariusz Misiura, który zapewnił, że wzmocnienia są już blisko.
Nowy szkoleniowiec Motoru zachowuje spokój mimo dużych zmian kadrowych. Podczas briefingu przekazał, że klub finalizuje kolejne ruchy i wkrótce powinny pojawić się oficjalne komunikaty.
Jedno z pytań dotyczyło Olafa Kobackiego. Reakcja Misiury była wymowna — trener uśmiechnął się, ale nie potwierdził, że zawodnik Sheffield Wednesday trafi do Lublina.
Szkoleniowiec zwrócił przy tym uwagę, że ujawnianie nazwisk zbyt wcześnie może utrudniać prowadzenie negocjacji, a dziennikarzom z Lublina, którym nie jest obojętny los Motoru, powinni zdawać sobie z tego sprawę. Jego zdaniem po pojawieniu się nieoficjalnych informacji konkurencyjne kluby mogą zainteresować się danym piłkarzem i zaproponować mu korzystniejsze warunki.
Misiura przyznał jednak, że dobrze zna Kobackiego z występów w Arce Gdynia i wysoko ocenia jego umiejętności. Nie przesądził transferu, ale sposób, w jaki odniósł się do nazwiska 24-latka, może sugerować, że temat rzeczywiście istnieje.
Kobacki jest obecnie zawodnikiem Sheffield Wednesday, jednak jego kontrakt wygasa wraz z końcem czerwca. W ostatnim sezonie rozegrał 15 spotkań we wszystkich rozgrywkach, spędzając na boisku łącznie 593 minuty. Jego kontrakt z angielskim klubem obowiązuje do końca czerwca 2028 roku. Polak trafił do Sheffield Wednesday latem 2024 roku ze wspomnianej Arki Gdynia za około 600 tysięcy euro. Wcześniej był związany również z Miedzią Legnica, Atalantą i akademią Lecha Poznań.

