Mundiale od dekad rządzą się swoją logiką: wielkie gwiazdy przykuwają kamery, ale to mali, głodni i nieobliczalni potrafią zamienić turniej w coś naprawdę niezapomnianego. Tegoroczne mistrzostwa przyniosły do stawki reprezentacje, które dla wielu kibiców są kompletną egzotyką. Curacao, Jordania, Uzbekistan, Republika Zielonego Przylądka, DR Kongo, Haiti, czyli drużyny, przy których wiele osób wzrusza ramionami. Niesłusznie.
W skrócie:
- Curacao zostało najmniejszym krajem w historii mundialu, a Dick Advocaat najstarszym selekcjonerem na mistrzostwach świata.
- Uzbekistan i Jordania to debiutanci z realnym potencjałem, poparte twardymi liczbami z eliminacji.
- Republika Zielonego Przylądka i DR Kongo mogą zaskoczyć już w fazie grupowej, a Haiti walczy z bagażem problemów wykraczających daleko poza boisko.
Curacao, czyli jak zostać legendą bez wygrania meczu
444 kilometry kwadratowe, około 155 tysięcy mieszkańców. Tyle ma Curacao. Dla porównania, Radom, Toruń czy Częstochowa mogą pochwalić się większą populacją. A mimo to karaibska wyspa 14 czerwca wybiegła na boisko w meczu z Niemcami i zapisała się w historii jako najmniejszy kraj, który kiedykolwiek uczestniczył w mistrzostwach świata.
Sama porażka nie przekreśla wartości tego osiągnięcia. Jak podkreśla Adam Kotleszka, ekspert Kanału Sportowego, "Curacao już zapisuje się w historii mundialu, a jego kibice na pewno będą trzymać kciuki za sensacje. Tak w końcu trzeba będzie nazywać jakiekolwiek punkty w meczach z Ekwadorem i Wybrzeżem Kości Słoniowej. Już gol strzelony przez zespół Dicka Advocaata był wielkim sukcesem."
Advocaat dopisał do tej historii własny rozdział. Holenderski szkoleniowiec poprowadził reprezentację jako najstarszy selekcjoner w dziejach mundialu. Dwa rekordy w jednym turnieju to wynik, którego nie powstydziłby się niejeden faworyt.
Curacao w fazie grupowej zmierzył się z:
| Rywal | Status meczu |
|---|---|
| Niemcy | Porażka |
| Ekwador | Do rozegrania |
| Wybrzeże Kości Słoniowej | Do rozegrania |
Każdy zdobyty punkt w tych starciach będzie sensacją w pełnym tego słowa znaczeniu.
Uzbekistan i Jordania kontra reszta debiutantów
Wśród ekip stawiających pierwsze kroki na mundialu wyraźnie wyróżniają się dwie. Jordania i Uzbekistan to nie jest piłkarska egzotyka dla ozdoby turniejowej tabeli, to zespoły z konkretnym planem i udokumentowanymi wynikami.
Jordania dotarła do finału ostatniego Pucharu Azji, grając piłkę daleką od szkolnych wzorców. Adam Błoński, założyciel portalu AzjaGola, wyjaśnia ten fenomen: "Największą siłą Jordanii jest organizacja gry bez piłki i szybkie przejście do ataku. To zespół, który nie potrzebuje wysokiego posiadania, by stwarzać okazje do strzelenia gola."
Liczby to potwierdzają. Zaledwie 37 procent średniego posiadania piłki w ostatnich meczach, a bramki i tak padały regularnie. Problem jest jednak jeden i trudno go zbagatelizować. "Ogromnym minusem Jordanii jest brak ogrania na wielkiej scenie. To będzie pierwszy mundial tej kadry w historii i pytanie, jak z taką presją poradzą sobie gracze Jamalla Selamiego" , dodaje Błoński.
Uzbekistan budzi jeszcze większe emocje w kręgach ekspertów. W eliminacjach stracił tylko jedną porażkę i zaledwie jedenaście bramek w szesnastu meczach. Błoński nie kryje uznania: "W przeciwieństwie do pozostałych debiutantów na mundialu, kadra Uzbekistanu jest bardzo dobrze zbilansowana, jeśli chodzi o liczbę doświadczonych i tych młodszych. To drużyna, którą bardzo trudno pokonać, co pokazały też wyniki w eliminacjach."
Mocne strony Uzbekistanu w liczbach:
- tylko 1 przegrana w 16 meczach eliminacyjnych
- 11 straconych bramek przez całą drogę kwalifikacyjną
- dobrze zbilansowany skład pod względem wieku i doświadczenia
Droga Uzbekistanu w fazie pucharowej prowadzi przez grupę z Uzbekistanem, Kolumbią i Portugalią. Żeby zajść dalej, Lamparty DR Konga muszą zostawić w tyle przynajmniej jednego z tej trójki.
Rekiny, lamparty i ta historia z Haiti
Republika Zielonego Przylądka weszła do eliminacji bez wielkich oczekiwań i wyszła z nich z 23 punktami w 10 meczach, eliminując po drodze między innymi Kamerun. Niebieskie Rekiny, bo tak popularnie nazywana jest ta reprezentacja, to kraj-wyspa o skromnych zasobach i ogromnym głodzie piłkarskim.
"Ich forma pozostaje wielką niewiadomą zarówno dla rywali, jak i dla lokalnych fanów. Ale z tej mieszanki rutyny z werwą debiutanta może urodzić się coś zaskakująco pozytywnego" , ocenia Adam Kotleszka. Jeśli Dairon Livramento i Ryan Mendes powtórzą poziom z eliminacji, Kabowerdeńczycy mogą stać się jedną z najgłośniejszych historii pierwszej fazy turnieju.
W afrykańskiej stawce szczególnie wyróżnia się jednak Demokratyczna Republika Konga. Marcin Kupczak, organizator projektów piłkarskich w Afryce Wschodniej, wskazuje na coś, co nie jest oczywiste z zewnątrz: "Mocne strony? Tu na pewno trzeba zacząć od piłkarzy na co dzień występujących w Premier League, których znajdziemy w każdej formacji. Biorąc pod uwagę to, z kim zagrają w grupie, i tak powinni wywalczyć awans do fazy pucharowej."
Liderzy DR Konga to między innymi Aaron Wan-Bissaka, Noah Sadiki i Yoane Wissa.
Haiti to osobna historia. Ostatnim Polakiem, który trafił do bramki Grenadierów, był Grzegorz Lato. Działo się to w 1974 roku, przy wyniku 7:0. Historia z rzekomą polską flagą na koszulkach Haiti okazała się fake newsem, ale sytuacja tej reprezentacji naprawdę jest dramatyczna. Katarzyna Przepiórka z portalu Amerykańska Piłka wyjaśnia: "Sytuacja polityczna w Haiti nie pozwala na rozgrywanie meczów na własnym terenie, dlatego kadra prowadzona przez Sebastiena Migne swoje spotkania rozgrywa poza granicami kraju." Migne zapowiada aktywną grę i chęć sprawienia niespodzianki, a każdy punkt powyżej jednego byłby dla tej reprezentacji historycznym osiągnięciem.
Kibice chcący śledzić statystyki, składy i bieżącą formę mniej znanych reprezentacji mogą korzystać z aplikacji Superscore, która agreguje dane z całego mundialu 2026, łącznie z tymi drużynami, które dopiero piszą swoją historię.

