Florentino Perez zwołał nadzwyczajną konferencję prasową, która wstrząsnęła Madrytem. Prezydent Realu ogłosił nowe wybory, ale zamiast analizy porażek sportowych, uderzył w media i ujawnił mroczne kulisy Valdebebas. To wystąpienie przejdzie do historii jako jedno z najbardziej bezpośrednich w jego 26-letniej karierze.
Szef Królewskich bagatelizował niedawną bójkę między Aurelienem Tchouamenim a Fede Valverde. Obaj zawodnicy zostali ukarani grzywnami w wysokości 500 tysięcy euro. Perez stwierdził wprost, że takie incydenty to w Madrycie codzienność. Piłkarze mają bić się w każdym sezonie, ponieważ są ambitni i młodzi. Według niego problemem nie jest sama agresja, a fakt, że informacja o niej wyciekła do mediów przez „zgniłe jabłka” wewnątrz klubu.
Wojna z sędziami i poszukiwanie kretów
Real Madryt przygotowuje potężny, 500-stronicowy dokument dla UEFA. Dossier ma zawierać dowody na niesprawiedliwości sędziowskie i stronniczość na korzyść Barcelony w związku ze sprawą Negreiry. Perez nie szczędził też gorzkich słów kibicom, którzy gwizdali na piłkarzy na Santiago Bernabeu. Porównał zachowanie trybun do rzymskiego cyrku i oskarżył o prowokacje grupy powiązane z wyrzuconymi wcześniej ultrasami, którzy mają stać za kampanią przeciwko jego osobie.
Mimo że Alvaro Arbeloa ma odejść ze stanowiska trenera, a faworytem do jego zastąpienia jest Jose Mourinho, Perez odmówił rozmów o przyszłości drużyny. Prezydent skupił się na obronie swojej pozycji i zapowiedział start w nadchodzących wyborach. Podkreślił, że musi chronić majątek klubu przed dziennikarzami i ludźmi, którzy chcą odebrać Real Madryt jego członkom. Czwartkowy mecz z Realem Oviedo pokaże, jak na te słowa zareagują fani.
