Aryna Sabalenka przeżywa potężny kryzys po sensacyjnym pożegnaniu z French Open. Liderka światowego rankingu uległa niżej notowanej Dianie Shnaider 6:3, 5:7, 0:6, co wywołało lawinę pytań o jej przyszłość. Po meczu Białorusinka nie ukrywała rozpaczy i złożyła deklarację, która wstrząsnęła środowiskiem tenisowym.
Przebieg spotkania był dla kibiców niezrozumiały, ponieważ Sabalenka prowadziła w drugim secie, by nagle stracić dziesięć gemów z rzędu. Tenisistka przyznała otwarcie, że wpadła w bardzo głęboką i mroczną dziurę, z której nie potrafiła się wydostać. Emocje wzięły górę nad sportową formą, a zawodniczka wprost stwierdziła, że w tej chwili chce po prostu rzucić tenis. To wyznanie pokazuje skalę psychicznego wycieńczenia, z jakim zmaga się obecnie najlepsza rakieta świata.
Koniec aury nietykalności liderki rankingu
Porażka z Shnaider uderza w reputację Sabalenki mocniej niż jakakolwiek inna przegrana w ostatnim czasie. Choć Białorusinka słynie z potężnej siły uderzeń, jej rywalki otrzymały właśnie jasny sygnał, że pod presją liderka wciąż jest niezwykle podatna na załamania. Eksperci zauważają, że blizny po takim występie są trudne do usunięcia, a przeciwniczki podczas nadchodzącego Wimbledonu będą wiedziały, że wystarczy cierpliwie czekać, aż Sabalenka sama zacznie przegrywać ze swoimi demonami.
Sama zawodniczka nie ukrywa frustracji faktem, że mimo ogromnej pracy nad mentalnością, wciąż zdarzają jej się tak drastyczne przestoje. Sabalenka wyznała, że ma ochotę wejść do pokoju i wszystko w nim roztrzaskać. Choć słowa o zakończeniu kariery padły w przypływie ogromnych emocji, to jej aura dominatorki została poważnie naruszona. Teraz tenisistka musi znaleźć sposób na powrót do równowagi, zanim straci fotel liderki rankingu na rzecz nadchodzących konkurentek.
