Carlos Alcaraz sensacyjnie pożegnał się z turniejem Miami Open już w trzeciej rundzie. Lider światowego rankingu musiał uznać wyższość sklasyfikowanego na 36. miejscu Sebastiana Kordy, przegrywając 3:6, 7:5, 4:6. Choć Hiszpan był bliski porażki w dwóch setach, zdołał odrobić straty ze stanu 3:5 w drugiej partii, ale w decydującej odsłonie to Amerykanin okazał się skuteczniejszy, przełamując faworyta w siódmym gemie.
Dla 22-letniego Alcaraza to druga porażka w trzech ostatnich meczach, co następuje po imponującej serii szesnastu zwycięstw z rzędu na początku 2026 roku. Wcześniej zawodnik uległ Daniiłowi Miedwiediewowi w półfinale Indian Wells. Mimo gorszego okresu, siedmiokrotna mistrzyni wielkoszlemowa Justine Henin przekonuje w rozmowie z Eurosport France, że ten zimny prysznic wyjdzie Hiszpanowi na dobre. Belgijka podkreśla, że nawet najwięksi gracze są tylko ludźmi i potrzebują regeneracji po tak intensywnym roku.
Kryzys formy czy ludzka słabość gwiazdy
Henin zauważa, że Alcarazowi w Miami zabrakło energii oraz wytrzymałości, co jest naturalne przy tak napiętym kalendarzu startów. Ekspertka zaznacza, że porażka nie odbiera mu sportowej magii, a jedynie przypomina o trudach rywalizacji w cyklu ATP. Według niej Sebastian Korda odniósł największe zwycięstwo w swojej karierze, pokonując numer jeden na świecie po raz pierwszy. Amerykanin zrewanżował się tym samym za trzy poprzednie porażki, w których nie zdołał urwać Hiszpanowi nawet jednego seta.
Przegrana w Miami stawia pod znakiem zapytania sytuację w rankingu ATP, gdzie walka o fotel lidera nabiera tempa. Alcaraz, mimo że nienawidzi przegrywać i liczył na Florydzie na znacznie więcej, musi teraz skupić się na odpoczynku przed sezonem na kortach ziemnych. Justine Henin sugeruje, że dzięki wcześniejszemu odpadnięciu z turnieju, kibice mogą zobaczyć Hiszpana w lepszej dyspozycji podczas nadchodzących zawodów w Monte Carlo, gdzie rok temu również szukał przełamania po trudniejszym okresie.
