Szoboszlai zarabia 3 razy mniej niż rywale. Liverpool w panice przed odejściem Węgra

Jarosław ZającJarosław Zając
9 listopada 2025 16:03
Szoboszlai zarabia 3 razy mniej niż rywale. Liverpool w panice przed odejściem Węgra

Rynek transferowy odżywa, a największe europejskie kluby przygotowują się do zimowych wzmocnień. Real Madryt i Manchester City ostrzą sobie zęby na gwiazdę Liverpoolu, podczas gdy czerwona część Manchesteru podejmuje radykalne decyzje dotyczące swoich gwiazdorów. Czołowe kluby LaLiga również nie próżnują – Sevilla może zmienić właściciela za astronomiczną sumę.

W skrócie:

  • Liverpool obawia się utraty Szoboszlaia – Real i City czyhają na Węgra zarabiającego zaledwie 130 tysięcy euro tygodniowo
  • Manchester United rezygnuje z Sancho i pozwoli mu odejść za darmo, mimo że zapłacił za niego 85 milionów euro
  • Sevilla wystawiona na sprzedaż za 300 milionów euro – hiszpański gigant szuka nowego właściciela

Bitwa o niedopłaconą gwiazdę Liverpoolu

Dominik Szoboszlai znalazł się w centrum zainteresowania dwóch europejskich potęg. Real Madryt i Manchester City bacznie obserwują sytuację 25-letniego węgierskiego rozgrywającego, a Liverpool ma coraz więcej powodów do niepokoju. Problem? Finanse, które w futbolowej rzeczywistości rządzą wszystkim.

Węgier zarabia obecnie 130 tysięcy euro tygodniowo – kwotę, która w kontekście jego pozycji i rynkowych standardów wydaje się wręcz śmieszna. Porównajmy to z zarobkami innych gwiazd na podobnych pozycjach:

PiłkarzKlubTygodniowe zarobki
Jude BellinghamReal Madryt400 000 euro
Bernardo SilvaManchester City300 000 euro
Bruno FernandesManchester United300 000 euro
Jamal MusialaBayern Monachium360 000 euro
Dominik SzoboszlaiLiverpool130 000 euro

Różnice są porażające. Liverpool doskonale zdaje sobie sprawę z tej dysproporcji i chce zaoferować Węgrowi nowy, długoterminowy kontrakt do 2030 roku ze znaczną podwyżką. Czy to wystarczy, by odeprzeć zainteresowanie Realu i City? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – kluby tej klasy rzadko rezygnują z obranego celu.

Manchester United wyrzuca Sancho z pustymi rękami

To musi boleć. Manchester United podjął definitywną decyzję w sprawie Jadona Sancho – angielski skrzydłowy odejdzie z klubu jako wolny agent po wygaśnięciu kontraktu w 2026 roku. Czerwone Diabły wolą stracić zawodnika za darmo niż płacić mu kolejny rok astronomiczne 200 tysięcy euro tygodniowo.

Historia Sancho w United to opowieść o zmarnowanym potencjale. W 2021 roku klub z Old Trafford wyłożył na stół 85 milionów euro za młodego gwiazdora Borussii Dortmund. Oczekiwania były ogromne, rzeczywistość okazała się rozczarowująca. 25-latek nigdy nie zdołał przekonać do siebie ani kibiców, ani kolejnych menedżerów.

Obecnie Sancho próbuje odbudować swoją reputację w Aston Villi pod wodzą Unaia Emery'ego, ale i tam nie porywa tłumów. Czy zmiana otoczenia po definitywnym rozstaniu z United będzie tym, czego potrzebuje jego kariera? Historia pokazuje, że dla niektórych piłkarzy Old Trafford staje się czarną dziurą, z której trudno się wydostać – mentalnie i sportowo.

Sevilla za 300 milionów – andaluzyjski gigant szuka kupca

W kuluarach hiszpańskiego futbolu huczy od plotek o potencjalnej sprzedaży Sevilli. Klub z Andaluzji, sześciokrotny triumfator Ligi Europy, może zmienić właściciela za kwotę oscylującą wokół 300 milionów euro. To ruch, który może całkowicie zmienić układ sił w LaLiga.

Sevilla od lat balansuje między ambicjami a rzeczywistością finansową. Klub słynie z doskonałej polityki transferowej – kupuje tanio, rozwija zawodników i sprzedaje drogo. Jednak w erze petrodolarów i klubów-państw nawet tak sprawnie zarządzana instytucja potrzebuje silniejszego wsparcia finansowego, by regularnie konkurować z Realem, Barceloną czy Atletico.

Nowy właściciel mógłby nie tylko ustabilizować sytuację finansową klubu, ale i otworzyć drogę do poważniejszych ambicji sportowych. Pytanie brzmi: kto będzie gotów wyłożyć taką sumę i jaką wizję przyniesie dla klubu z Ramon Sanchez-Pizjuan?

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!