Lens wyrasta na głównego rywala Paris Saint-Germain w walce o mistrzostwo Francji po nieprawdopodobnym meczu z Toulouse. Gospodarze wygrali 3:2, choć po trzynastu minutach przegrywali już dwoma bramkami. Decydujący cios zadał w samej końcówce Ismaëlo Ganiou, wykorzystując dośrodkowanie z rzutu rożnego Andriji Bulatovicia. To zwycięstwo sprawia, że Lens traci już tylko jeden punkt do lidera z Paryża, który ma jednak do rozegrania dwa zaległe spotkania.
Początek spotkania był koszmarem dla kibiców na Stade Bollaert-Delelis. Już w 6. minucie Cristian Cásseres zaskoczył Robina Rissera strzałem z dystansu, a chwilę później Seny Koumbassa wykorzystał fatalny błąd Malanga Sarra przy wybiciu piłki. Toulouse kontrolowało sytuację do momentu, gdy Yann Gboho brutalnie zaatakował Adriena Thomassona. Sędzia po analizie VAR zmienił żółtą kartkę na czerwoną, co stało się punktem zwrotnym całego widowiska i zmusiło gości do głębokiej defensywy przez ponad godzinę gry.
Wielki powrót i bohater z akademii
Sygnał do ataku dał rezerwowy Allan Saint-Maximin, którego precyzyjne dośrodkowanie na gola zamienił Saud Abdulhamid. Napór Lens nie ustawał, a Guillaume Restes dwoił się i troił w bramce Toulouse, broniąc między innymi groźny strzał Sarra. Skapitulował jednak przy dobitce Thomassona, która doprowadziła do wyrównania. Gdy wydawało się, że goście dowiozą remis, Ismaëlo Ganiou uciekł obrońcom w polu karnym i strzałem głową zapewnił swojej drużynie bezcenne trzy punkty w wyścigu o tytuł.
Wychowanek Lens, Ismaëlo Ganiou, wyrasta na nową gwiazdę zespołu, przyćmiewając swoją postawą bardziej doświadczonych kolegów. Mimo fatalnego początku i błędów defensywy, gospodarze pokazali charakter, oddając serię strzałów na bramkę Restesa. Toulouse walczyło dzielnie w dziesiątkę, ale ostatecznie ugięło się pod ogromną presją. Dla Lens to kluczowe zwycięstwo przed nadchodzącym półfinałem Pucharu Francji, w którym obie ekipy zmierzą się ponownie już w najbliższy wtorek.
