To był wieczór, o którym kibice w Madison Square Garden będą mówić jeszcze długo. New York Knicks odrobili 18 punktów straty w czwartej kwarcie i pokonali Houston Rockets 108:106. W cieniu wielkiego comebacku krótki epizod zaliczył Jeremy Sochan.
Jeszcze w czwartej odsłonie Teksańczycy prowadzili 93:75 i kontrolowali przebieg spotkania. Wydawało się, że mecz jest rozstrzygnięty. Knicks rozpoczęli jednak kapitalny pościg, który odmienił losy rywalizacji.
Gospodarzy do powrotu poprowadzili Jalen Brunson, Karl-Anthony Towns oraz rezerwowy Jose Alvarado. To właśnie Brunson trafił kluczowy rzut na 29,5 sekundy przed końcem, dając Knicks prowadzenie 105:103. Próba odpowiedzi ze strony Kevina Duranta nie przyniosła skutku.
Nowojorczycy wygrali czwartą kwartę aż 33:15, pokazując charakter i ogromną determinację. Dla Knicks to już 36. zwycięstwo w sezonie, podczas gdy Rockets zanotowali 21. porażkę.
Najwięcej punktów dla gospodarzy zdobył Towns – 25. Po 20 oczek dołożyli Brunson i Ogugua Anunoby, a ważne minuty z ławki dali także Alvarado i Landry Shamet. Po stronie Rockets błyszczał Durant z dorobkiem 30 punktów, ale to nie wystarczyło do wygranej.
Jedyny Polak w NBA, Jeremy Sochan, w swoim drugim występie w nowych barwach pojawił się na parkiecie na zaledwie cztery minuty. 22-latek oddał dwa rzuty z gry, oba niecelne.
Wynik:New York Knicks – Houston Rockets 108:106(27:21, 26:33, 22:37, 33:15)
