Cruz Hewitt opuszcza Waszyngton z podniesioną głową, mimo porażki 2:6, 3:6 ze swoim rodakiem Alexem de Minaurem. 17-letni syn byłego lidera rankingu ATP i mistrza wielkoszlemowego, Lleytona Hewitta, udowodnił, że drzemie w nim ogromny potencjał. Choć doświadczenie obrońcy tytułu wzięło górę, młody Australijczyk wyjeżdża z turnieju z nagrodą, która całkowicie zmieni jego sytuację w zawodowym tourze.
Kluczem do sukcesu okazało się wcześniejsze zwycięstwo nad Marcosem Gironem, które otworzyło Hewittowi drogę do elity. Dzięki temu triumfowi nastolatek zanotuje spektakularny awans o około 244 miejsca w rankingu ATP. Startując z 606. pozycji, w poniedziałek powinien zameldować się w okolicach 370. lokaty. To gigantyczny krok dla zawodnika, który jeszcze niedawno rywalizował w finale juniorskiego Wimbledonu, a teraz zaczyna realnie zagrażać seniorom.
Emocjonalne starcie mentora z uczniem
Dla Alexa de Minaura pojedynek z młodszym kolegą, z którym wielokrotnie trenował w ostatnich latach, był przeżyciem wykraczającym poza ramy sportu. Rozstawiony z numerem pierwszym zawodnik nie krył, że konfrontacja z Cruzem wywołała u niego specyficzne odczucia. „To było zdecydowanie dziwne. Wiedziałem, że kiedyś zagram przeciwko niemu w tourze, ale nie spodziewałem się, że nastąpi to już w tym tygodniu. To niesamowite uczucie” — przyznał po meczu De Minaur.
Zwycięzca podkreślił, jak ważna jest dla niego relacja z rodziną Hewittów, wspominając wspólne zdjęcia i dorastanie w cieniu legendy. Choć tym razem górą była siła serwisu i rutyna, De Minaur jest przekonany, że to dopiero początek ich wspólnej historii na korcie. „Cieszę się, że udało mi się przejść dalej, ale jestem pewien, że w nadchodzących latach stoczymy jeszcze wiele bitew” — dodał Australijczyk, który w ćwierćfinale zmierzy się z Brandonem Nakashimą.
