Ricky van Wolfswinkel ogłosił, że po zakończeniu obecnego sezonu definitywnie kończy piłkarską karierę. 37-letni napastnik FC Twente podjął tę decyzję mimo faktu, że wciąż imponuje skutecznością na holenderskich boiskach. To koniec drogi zawodnika, który zwiedził największe europejskie ligi.
Holender jest obecnie kluczową postacią FC Twente, gdzie od 2021 roku regularnie trafia do siatki. W trwających rozgrywkach zapisał na swoim koncie 10 goli w 31 meczach, co oznacza, że po raz piąty z rzędu osiągnął dwucyfrową liczbę bramek w jednym sezonie. Van Wolfswinkel udowadnia, że wiek jest dla niego tylko liczbą, jednak postanowił odejść na własnych warunkach. Jego przygoda z futbolem zaczęła się w Vitesse w sezonie 2007/2008, skąd przez Utrecht trafił do wielkiego futbolu.
Wielki transfer do Premier League i bolesne zderzenie z rzeczywistością
Najlepszy czas w karierze napastnika przypadł na występy w Sportingu CP, gdzie w dwa lata zdobył aż 42 bramki. Takie statystyki otworzyły mu drzwi do Premier League, jednak pobyt w Norwich okazał się kompletnym rozczarowaniem. W sezonie 2013/2014 van Wolfswinkel zagrał w 27 meczach angielskiej elity i strzelił tylko jednego gola. Angielskie media szybko okrzyknęły go transferowym niewypałem, co wymusiło kolejne wypożyczenia do Saint-Etienne oraz Realu Betis, gdzie również nie potrafił nawiązać do dawnej formy.
Odrodzenie przyszło dopiero po powrocie do ojczyzny i czteroletnim pobycie w szwajcarskim Bazylei, gdzie w pierwszych dwóch sezonach zdobył 29 bramek. Choć w Anglii czy Hiszpanii mu nie wyszło, van Wolfswinkel zapisał się w historii jako jeden z najbardziej zabójczych napastników w Eredivisie. W każdym holenderskim klubie, w którym występował, gwarantował gole, stając się symbolem solidności w rodzimej lidze. Karierę kończy jako zawodnik, który mimo trudnych chwil w Premier League, zawsze potrafił wrócić na szczyt.
