Stres i proste błędy. Jan Urban mówi o niemocy

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
27 marca 2026 09:51
Stres i proste błędy. Jan Urban mówi o niemocy

Przebieg czwartkowego spotkania barażowego z Albanią obnażył poważne problemy polskiej reprezentacji w kreowaniu akcji ofensywnych, co potwierdziły statystyki strzeleckie oraz pomeczowa analiza selekcjonera Jana Urbana.

Obraz gry polskiej reprezentacji przez pierwsze sześćdziesiąt minut spotkania był alarmujący – zespół nie potrafił oddać ani jednego uderzenia w światło bramki. Jan Urban, pytany o przyczyny tak słabej postawy, wskazał na splot kilku czynników psychologicznych i technicznych. Selekcjoner podkreślił, że mimo obiecującego początku, kontrola nad meczem została utracona przez proste pomyłki:

„Trzeba na to spojrzeć wielowymiarowo. Przez pierwsze 15 minut Albania nie wychodziła z własnej połowy i wydawało się, że gol jest kwestią czasu. Niestety, proste błędy w podaniach napędziły rywali. Albańczycy to zespół techniczny – gdy zostawi im się miejsce, potrafią to wykorzystać. Wykorzystali przewagę w środku pola, bo nasi trzej stoperzy często zostawali tylko z jednym napastnikiem gości. Błędy wynikały prawdopodobnie z poczucia odpowiedzialności i stresu”.

To właśnie te mankamenty doprowadziły do sytuacji z 42. minuty, gdy Jan Bednarek dopuścił się rażącego błędu, przestając uczestniczyć w akcji obronnej. Pozwoliło to rywalowi na minięcie Grabary i zdobycie bramki. Polska przez długi czas nie potrafiła odpowiedzieć na ten cios, zmagając się z organizacją gry w centralnej części boiska.

Przełamanie nastąpiło dopiero w drugiej połowie, gdy po rzucie rożnym wykonywanym przez Szymańskiego, Lewandowski precyzyjnym strzałem głową w 63. minucie doprowadził do wyrównania. Dziesięć minut później Zieliński uderzeniem z dystansu ustalił wynik spotkania. Trener Urban, oceniając te momenty, przyznał, że droga do zwycięstwa była wyboista, a gospodarze mogli stracić bramkę na 2:1 po kontratakach przeciwnika:

„W drugiej połowie, po strzelonej bramce, drużyna odzyskała wiarę, choć przyznam, że mieliśmy sporo szczęścia przy ich kontrach na 2:1. Albania traci bardzo mało bramek. To zespół, który rzadko pozwala rywalom na wbicie dwóch goli (poza meczami z Anglią). Ich bilans bramkowy w grupie (7:5) pokazuje, jak trudno ich złamać. To, że gole padły po stałym fragmencie i strzale z dystansu, nie martwi mnie aż tak bardzo, bo wiedziałem, jak skomplikowane będzie kreowanie tam czystych okazji”.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!