St. Pauli zremisowało bezbramkowo z Eintrachtem Frankfurt, co pozwala gospodarzom odskoczyć na cztery punkty od siedemnastego miejsca w tabeli. Zespół Alexandra Blessina wykorzystał potknięcie Wolfsburga, choć po końcowym gwizdku może czuć niedosyt. Drużyna z Hamburga przedłużyła serię meczów bez porażki na własnym stadionie do pięciu spotkań, potwierdzając wysoką formę z ostatnich tygodni.
Pierwsza połowa należała do gospodarzy, którzy dwukrotnie obijali obramowanie bramki strzeżonej przez Michaela Zetterera. Najpierw Mathias Pereira Lage trafił w słupek po zamieszaniu w polu karnym, a chwilę później ten sam pech spotkał Daniela Sinaniego po uderzeniu z dystansu. Eintracht Frankfurt miał ogromne problemy z przebiciem się przez defensywę rywali i rzadko zagrażał bramce Nikola Vasilja przed przerwą.
Defensywna dominacja i niewykorzystane szanse
Obraz gry uległ zmianie po zmianie stron, gdy podopieczni Alberta Riery ruszyli do odważniejszych ataków. Jean-Matteo Bahoya stanął przed doskonałą szansą na otwarcie wyniku, ale jego strzał w sytuacji sam na sam zatrzymał Vasilj. Mimo optycznej przewagi gości w drugiej części meczu, defensywa St. Pauli dowodzona przez Erica Smitha pozostała nieugięta. Solidny występ zaliczył także Arkadiusz Pyrka, który otrzymał wysoką notę za swoją grę.
W ekipie z Frankfurtu wyróżniał się Aurèle Amenda, który został wybrany zawodnikiem meczu dzięki jedenastu skutecznym interwencjom w obronie. Zimowy nabytek St. Pauli, Tomoya Ando, miał sporo szczęścia, unikając drugiej żółtej kartki po faulu na Faresie Chaibim. Remis nie poprawia znacząco sytuacji Eintrachtu w walce o europejskie puchary, podczas gdy gospodarze dopisują do swojego konta niezwykle ważny punkt w kontekście walki o ligowy byt.
