Marsylia wyrasta na centrum obyczajowego skandalu po doniesieniach o zachowaniu koordynatora sportowego, Boba Tahriego. Jak informują media, pracownik klubu miał ułatwiać piłkarzom organizację prywatnych wieczorów w kobiecym towarzystwie podczas zgrupowań. Proceder ten rzuca nowe światło na wewnętrzne standardy panujące w zespole z Ligue 1.
Według ustaleń Foot Mercato do takich spotkań dochodziło w trakcie pobytów drużyny w Marbelli oraz Rzymie. Tahri był postrzegany przez część zawodników jako osoba zdolna do aranżowania wyjść poza teren ośrodków treningowych. Z czasem jednak relacje między koordynatorem a szatnią uległy gwałtownemu pogorszeniu. Piłkarze zaczęli oskarżać go o prowadzenie podwójnej gry za ich plecami, co doprowadziło do całkowitego zerwania kontaktu. Niektórzy gracze przestali nawet odpowiadać mu na powitania w ośrodku La Commanderie.
Toksyczna atmosfera i wewnętrzne śledztwo
Sytuacja w klubie jest napięta nie tylko ze względu na zachowanie zawodników. L’Équipe informuje, że anonimowa grupa pracowników złożyła skargę do władz Marsylii. Tahri ma odpowiadać za tworzenie toksycznej kultury pracy, w której dominują paranoja oraz zastraszanie. Zarzuty są na tyle poważne, że dział kadr oficjalnie rozpoczął wewnętrzne dochodzenie. Klub musi teraz wyjaśnić, jak głęboko sięgają nieprawidłowości w strukturach sportowych i czy koordynator faktycznie przekroczył swoje uprawnienia, destabilizując atmosferę w zespole.
