Real Madryt przegrał niedzielne El Clasico na Spotify Camp Nou 0:2, ale po meczu najwięcej mówi się o pracy arbitrów. Klubowa telewizja Real Madrid TV ostro zareagowała na brak rzutu karnego w końcówce spotkania. Padły mocne oskarżenia o brak równych kryteriów sędziowania i faworyzowanie rywali w rozgrywkach, które stacja nazwała ligą Negreiry.
Głównym punktem sporu jest sytuacja z drugiej połowy, gdy Jude Bellingham padł w polu karnym po starciu z Erikiem Garcią. Powtórki telewizyjne pokazały, że obrońca Barcelony trafił Anglika łokciem w twarz, co doprowadziło do krwawienia u pomocnika Królewskich. Mimo widocznych skutków uderzenia, sędzia Alejandro Hernandez Hernandez nie przerwał gry, a system VAR nie zdecydował się na interwencję w tej kontrowersyjnej akcji.
Burza po decyzji VAR i reakcja Arbeloi
Trener Alvaro Arbeloa odniósł się do incydentu podczas konferencji prasowej, choć starał się zachować dystans i nie dał się wciągnąć w dłuższą dyskusję. Znacznie ostrzej zareagowały media klubowe, które wprost twierdzą, że Real Madryt jest systematycznie krzywdzony przez sędziów wideo. Choć kontakt Erika Garcii z Bellinghamem mógł być nieumyślny, kibice Barcelony drżeli o wynik do momentu ostatecznej decyzji arbitrów, która utrzymała dwubramkowe prowadzenie gospodarzy.
Bramki dla Barcelony zdobyli Marcus Rashford oraz Ferran Torres, co przypieczętowało porażkę gości z Madrytu. Eksperci wskazują, że Hernandez Hernandez miał prawo nie widzieć momentu uderzenia z boiska, jednak brak reakcji ze strony VAR pogłębił poczucie niesprawiedliwości w obozie Królewskich. Decyzja ta została uznana za błąd, który nie był wystarczająco oczywisty do zmiany werdyktu, co tylko podsyciło negatywne nastroje w stolicy Hiszpanii.
