Sébastien Pocognoli twardo stoi przy swoich zawodnikach po tym, jak Senegal został pozbawiony tytułu mistrza Afryki. Lamine Camara i Krépin Diatta z Monako oficjalnie nie są już triumfatorami turnieju. Dla trenera werdykt federacji nie ma jednak żadnego znaczenia.
Całe zamieszanie to pokłosie dramatycznego finału ze stycznia, w którym Senegal pokonał Maroko. W ostatnich sekundach regulaminowego czasu gry sędzia przyznał gospodarzom rzut karny, co wywołało furię i zejście Senegalczyków z boiska w ramach protestu. Choć Brahim Diaz ostatecznie spudłował z jedenastki, a Senegal wygrał po dogrywce, federacja CAF uznała zachowanie drużyny za złamanie przepisów. Wynik meczu został zweryfikowany na korzyść Maroka, które ogłoszono nowym, oficjalnym mistrzem edycji 2026.
Rząd oskarża o korupcję, klub murem za piłkarzami
Decyzja o odebraniu trofeum wywołała potężny skandal dyplomatyczny i sportowy. Rząd Senegalu otwarcie potępia korupcję i zapowiada apelację od wyroku, który uderza w ich narodową dumę. Sébastien Pocognoli podczas konferencji prasowej przyznał, że dla niego Camara i Diatta wciąż są mistrzami. Szkoleniowiec zaznaczył, że zawodnicy czują to samo i nie pozwolą, by biurokratyczne decyzje bez kontekstu wpłynęły na ich postrzeganie sukcesu osiągniętego na murawie. Klub deklaruje pełne wsparcie dla swoich reprezentantów w tym trudnym momencie.
