Carlo Ancelotti zaszokował piłkarski świat przy ogłoszeniu kadry Brazylii na nadchodzący mundial. Włoski szkoleniowiec postawił na 34-letniego Neymara, który nie grał w barwach Selecao od października 2023 roku. Decyzja ta budzi ogromne emocje, ponieważ gwiazdor przez ostatnie trzy sezony zmagał się z licznymi kontuzjami.
Ancelotti otwarcie przyznał, że Neymar ma pomóc w budowaniu odpowiedniej atmosfery w szatni i wyciąganiu z kolegów tego, co najlepsze. Trener zaznaczył jednak, że nie szuka wyłącznie wielkich nazwisk, lecz zawodników gotowych do realnej pomocy drużynie w wygrywaniu meczów. Neymar nie ma zagwarantowanego miejsca w podstawowym składzie i będzie musiał na nie zapracować na takich samych zasadach jak pozostali piłkarze. Włoch widzi dla niego rolę bardziej w środku pola, ale dopuszcza scenariusz, w którym zawodnik spędzi turniej na ławce rezerwowych.
Tylko trzech przedstawicieli hiszpańskich gigantów
W kadrze znalazła się wyjątkowo mała liczba graczy z LaLiga, bo zaledwie trzech. Barcelona wysyła na turniej Raphinhę, który o minuty na boisku będzie rywalizował bezpośrednio z powracającym Neymarem. Real Madryt reprezentuje Vinicius Junior, mający niemal pewne miejsce na lewym skrzydle. Trzecim powołanym jest Endrick Felipe, formalnie zawodnik Królewskich, który przebywa obecnie na wypożyczeniu w Olympique Lyon. To zaskakująco skromna delegacja z hiszpańskich boisk jak na standardy reprezentacji Brazylii pod wodzą Ancelottiego.
Lista nieobecnych jest równie długa i bolesna dla kibiców. Z powodu urazów na mistrzostwa nie pojadą Eder Militao oraz Rodrygo Goes z Realu Madryt. Kontuzja wykluczyła także Joao Pedro z Chelsea. Decyzją trenera w kadrze zabrakło Estevao oraz Antony'ego z Realu Betis, który nie zdołał przekonać do siebie selekcjonera dobrą formą. Brazylia wyrusza po szóstą gwiazdkę w mocno przebudowanym składzie, stawiając na mieszankę doświadczenia z nową energią zawodników grających poza Hiszpanią.
