Elena Rybakina wyrastała na jedną z głównych faworytek do przejęcia fotela liderki rankingu WTA, ale jej marzenia legły w gruzach na korcie Suzanne-Lenglen. Druga rozstawiona turnieju sensacyjnie przegrała w drugiej rundzie French Open 2026 z Julią Starodubcewą. Ukrainka, zajmująca 55. miejsce w światowym zestawieniu, ograła gwiazdę 3:6, 6:1, 7-6(4), sprawiając największą niespodziankę tegorocznej edycji paryskiego szlema.
Porażka Rybakiny ma brutalne konsekwencje dla układu sił w kobiecym tenisie. Kazaszka przyjechała do Paryża z dorobkiem 8313 punktów, mając realną szansę na zdetronizowanie Aryny Sabalenki. Aby myśleć o awansie na pierwsze miejsce w rankingu, dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa musiała dotrzeć przynajmniej do półfinału. Po odpadnięciu na tak wczesnym etapie jej dorobek w rankingu live zatrzymał się na 8143 punktach, co definitywnie kończy walkę o tron w tej części sezonu.
Fatalna dyspozycja i szansa dla Igi Świątek
Główną przyczyną klęski Rybakiny była zatrważająca liczba błędów własnych. W morderczym paryskim upale tenisistka popełniła ich aż 71, co uniemożliwiło jej skuteczną rywalizację ze świetnie dysponowaną Starodubcewą. Ukrainka po meczu nie kryła dumy, podkreślając, że to jej pierwsze w karierze zwycięstwo nad zawodniczką z czołowej dziesiątki rankingu. Rybakina opuszcza stolicę Francji z poczuciem ogromnej straconej szansy, bo jej potknięcie otwiera drogę rywalkom.
Sytuację może wykorzystać Iga Świątek, która obecnie traci dystans do Kazaszki. Polka, mająca na koncie cztery tytuły w Roland Garros, w rankingu live posiada 6623 punkty. Jeśli Świątek zdoła wygrać cały turniej, jej dorobek wzrośnie do 8493 punktów. Taki scenariusz oznaczałby, że Polka wyprzedzi Rybakinę i awansuje na drugie miejsce w światowym zestawieniu. Tymczasem liderująca Sabalenka, po wygraniu meczu otwarcia, ma szansę uciec Rybakinie na ponad 2500 punktów.
