Real Madryt odpada z Ligi Mistrzów w atmosferze gigantycznego skandalu. Bayern Monachium wygrał rewanż 4:3 i w dwumeczu triumfował 6:4, ale o wyniku zdecydowały wydarzenia z samej końcówki spotkania. Sędzia Slavko Vincic wyrzucił z boiska Eduardo Camavingę, co kompletnie załamało plan gości na awans.
Kluczowy moment nastąpił w 86. minucie, kiedy Camavinga zobaczył drugą żółtą kartkę za faul na Harrym Kane'ie. Alvaro Arbeloa jest przekonany, że arbiter podjął tę decyzję pod presją rywali. Szkoleniowiec twierdzi, że Vincic zapomniał o wcześniejszym upomnieniu dla Francuza i wyciągnął kartonik dopiero po interwencji graczy Bayernu Monachium. To zdarzenie otworzyło gospodarzom drogę do zdobycia dwóch bramek, które ostatecznie wyrzuciły Królewskich za burtę elitarnych rozgrywek.
Arbeloa uderza w arbitra i mówi o przyszłości
Trener Realu Madryt nie krył wściekłości podczas konferencji prasowej, nazywając decyzję o wykluczeniu pomocnika niewytłumaczalną. Arbeloa podkreślił, że sędzia zrujnował piękne widowisko i zmarnował cały wysiłek włożony przez zespół w ten dwumecz. Poczucie niesprawiedliwości dominuje w szatni, zwłaszcza że klub stracił szansę na zdobycie szesnastego Pucharu Europy w tym sezonie. Szkoleniowiec przyznał, że zawodnicy są bardzo zranieni sposobem, w jaki musieli pożegnać się z turniejem.
Porażka z Bayernem oznacza, że Real Madryt prawdopodobnie zakończy sezon bez żadnego trofeum. Mimo fatalnej sytuacji Arbeloa deklaruje, że nie martwi się o swoją posadę i zaakceptuje każdą decyzję władz klubu. Podkreśla, że jako człowiek związany z Madrytem od lat, cierpi przede wszystkim ze względu na dobro drużyny, a nie własną karierę. Trener czuje, że zrobił wszystko, aby pomóc swoim piłkarzom, ale pewnych decyzji sędziowskich nie dało się kontrolować.
