Julian Ryerson ustanowił nowy rekord Borussii Dortmund w Bundeslidze, ale po końcowym gwizdku unikał blasku fleszy. Obrońca wolał skupić się na pracy kolegów z zespołu niż na własnym wyczynie.
Norweski defensor w rozmowie ze Sky Germany przekonywał, że jego zadanie polegało jedynie na posłaniu piłki w odpowiednie miejsce. Ryerson podkreślał rolę zawodników blokujących rywali, których praca często ucieka uwadze obserwatorów. Przy czwartym golu na 4:0, zdobytym po rzucie rożnym, asysta powędrowała na jego konto, choć piłka odbiła się od Dominika Kohra. 28-latek przyznał jednak szczerze, że nie interesuje go walka o piłkę meczową, bo największe honory należą się strzelcom bramek.
Z postawy drużyny niezwykle zadowolony był Niko Kovac, który obserwował, jak jego podopieczni dominują w powietrzu. Borussia Dortmund zdobyła aż trzy z czterech bramek po stałych fragmentach gry, co jest efektem zmian w sztabie szkoleniowym na początku roku. Mimo braku zawieszonego Nico Schlotterbecka, który zazwyczaj wykonuje te zagrania, zespół perfekcyjnie realizował założenia taktyczne. Kovac nie krył dumy z faktu, że drużyna potrafiła strzelić trzy gole głową, co w Dortmundzie nie zdarzało się często.
Szkoleniowiec zaznaczył, że choć jesienią stałe fragmenty wyglądały solidnie, teraz Borussia zaczyna doprowadzać tę sztukę do perfekcji. Ramy Bensebaini został ostatecznie zapisany jako strzelec jednej z bramek, co dopełniło udany wieczór na Signal Iduna Park. Ryerson, mimo czwartej asysty w sezonie i historycznego rekordu, pozostał wierny swojej filozofii skromności. Dla Kovaca najważniejszy jest jednak fakt, że nowo zainstalowane schematy przynoszą wymierne efekty w postaci wysokiego zwycięstwa nad Mainz i dominacji w polu karnym.
