Barcelona nie odpuszcza w walce o sprowadzenie Rodriego i właśnie przedstawiła Manchesterowi City trzecią, znacznie poprawioną ofertę. Po odrzuceniu propozycji opiewających na 50 i 60 milionów euro, kataloński klub zdecydował się wyłożyć około 70 milionów euro. To desperacka próba przełamania oporu Anglików, którzy od początku negocjacji twardo domagają się kwoty na poziomie 80 milionów euro.
Według informacji serwisu Sportingpedia oraz doniesień Bena Jacobsa, w Barcelonie panuje optymizm dotyczący finalizacji tej transakcji. Nowa propozycja ma opiewać na ponad 60 milionów funtów, co w przeliczeniu daje kwotę przekraczającą 70 milionów euro. Choć Manchester City nie zaakceptował jeszcze formalnie tych warunków, negocjacje weszły w decydującą fazę. Rodri wrócił już z Madrytu do Wielkiej Brytanii po urlopie, jednak jego powrót do treningów z zespołem stoi pod znakiem zapytania. Jeśli kluby szybko wypracują porozumienie, pomocnik może w ogóle nie pojawić się na boisku treningowym w Manchesterze. Sytuację ułatwia fakt, że Barcelona zagwarantowała sobie dopływ gotówki dzięki sprzedaży Ferrana Torresa do Paris Saint-Germain za 50 milionów euro. Te środki mają zostać natychmiast zainwestowane w nowe wzmocnienia.
Równolegle Barcelona prowadzi trudne rozmowy z Al-Hilal w sprawie powrotu Joao Cancelo. Choć wydawało się, że porozumienie za 10 milionów euro jest blisko, saudyjski klub niespodziewanie podniósł cenę do 15 milionów euro. Sytuacja Portugalczyka jest skomplikowana, ponieważ trener Simone Inzaghi pominął go w kadrze na mecz otwarcia ligi, uznając, że obrońca nie jest gotowy do rywalizacji.
Ostateczny sukces Barcelony zależy teraz od tego, czy Manchester City zgodzi się na strukturę płatności za Rodriego oraz czy klub zdoła sfinalizować transfer Cancelo przed zamknięciem okna.
