Robert Dobrzycki rzadko udziela się w mediach społecznościowych. Tym razem zrobił jednak wyjątek i zaskoczył tym, że opowiedział o kulisach transferu planowanego przez Widzew.
Właściciel Widzewa Łódź odniósł się do kulis transferu Darko Churlinova, który był blisko związania się z łódzkim klubem, lecz ostatecznie trafił do Pogoni Szczecin.
Dyskusję wywołał obszerny wpis właściciela Pogoni, Aleksa Haditaghiego. Przedstawił on przebieg rozmów z zawodnikiem i podkreślił, że szczeciński klub przeprowadził całą operację w bardzo krótkim czasie.
Według Haditaghiego Pogoń dowiedziała się w sobotę, że Churlinov odchodzi z Kocaelisporu i szuka nowego klubu. Kanadyjski biznesmen miał skontaktować się z piłkarzem około godziny 12:16. Macedończyk poinformował wówczas, że prowadzi już zaawansowane negocjacje z innym zespołem, ale sternik Dumy Pomorza sugeruje, iż nie miał pojęcia, o jaką drużynę chodzi.
Haditaghi przekonywał, że o wyborze szczecińskiego klubu nie zdecydowały pieniądze. Jak zaznaczył, oferta finansowa Pogoni miała być niższa, a zawodnika przekonały wizja sportowa, styl gry preferowany przez trenera Óscara Garcíę oraz relacje z osobami związanymi z klubem.
Biznesmen ujawnił również, że po Churlinova i jego rodzinę wysłano samochód. To właśnie do tego fragmentu odniósł się Robert Dobrzycki.
„Tak, dokładnie, samochód odebrał go z hotelu Puro w Łodzi, za który zapłacił Widzew” – napisał właściciel łódzkiego klubu.
Na odpowiedź Haditaghiego nie trzeba było długo czekać. Właściciel Pogoni potwierdził, że samochód odebrał zawodnika i jego żonę z hotelu opłaconego przez Widzew. Jednocześnie zaznaczył, że pokrycie kosztów pobytu nie zobowiązywało piłkarza do podpisania kontraktu.
Haditaghi na koniec zadeklarował, że podczas kolejnej wizyty pierwszej drużyny Widzewa w Szczecinie osobiście pokryje koszty jej pobytu w hotelu.
Churlinov ostatecznie podpisał kontrakt z Pogonią.

