FC Nantes przygotowuje się do trudnego wyjazdowego starcia z AS Monaco na Stade Louis II. Trener Ahmed Kantari planuje odważne roszady w składzie, które mogą zaskoczyć kibiców i rywali.
Sytuacja kadrowa Les Canaris wymusza konkretne decyzje, choć lista nieobecnych nie jest długa. Frédéric Guilbert wciąż nie odzyskał pełni sił i nie pomoże kolegom w walce o ligowe punkty. Nantes desperacko potrzebuje przełamania, bo klub ponownie ugrzązł w walce o utrzymanie w Ligue 1. Kantari musi radzić sobie bez kluczowego obrońcy, ale jednocześnie decyduje się na posadzenie kilku głośnych nazwisk na ławce rezerwowych, co budzi spore emocje przed piątkowym wieczorem w Księstwie.
Największym zaskoczeniem jest przewidywany brak Mostafy Mohameda w wyjściowej jedenastce. Egipcjanina w ataku ma zastąpić Youssef El-Arabi, który dostanie szansę od pierwszej minuty. Obok niego na ławce zasiądzie prawdopodobnie Louis Leroux oraz Tylel Tati. Ten ostatni wzbudzał ogromne zainteresowanie Chelsea podczas zimowego okna transferowego, jednak teraz musi walczyć o uznanie w oczach trenera. Sztab szkoleniowy nie przewiduje również występu Francisa Coquelina od początku meczu, co pokazuje, jak szeroką kadrą dysponuje obecnie zespół Nantes.
W bramce Nantes stanie Anthony Lopes, a linię obrony stworzą Nico Cozza, Ali Yousuf oraz Kelvin Amian. Środek pola i boki boiska mają należeć do Deivera Machado, Mohameda Kaby, Johanna Lepenanta i Fabiena Centonze. Za ofensywne poczynania zespołu, oprócz El-Arabiego, odpowiadać będą Matthis Abline oraz Rémy Cabella. Taki układ personalny ma zapewnić Kanarkom stabilność w starciu z faworyzowanym Monaco. Czy te personalne roszady wystarczą, by wywieźć punkty z trudnego terenu i oddalić widmo spadku z ligi?
