Barcelona utrzymuje bezpieczną przewagę na szczycie La Liga po wymęczonym zwycięstwie nad Athletic Club. Real Madryt rzutem na taśmę uniknął kolejnej wpadki, która mogła przekreślić ich szanse na dogonienie lidera. Walka o mistrzostwo Hiszpanii w sezonie 2025/26 wchodzi w decydującą fazę, a różnica między gigantami wciąż wynosi cztery punkty.
Ekipa Alvaro Arbeloi była o krok od trzeciego meczu z rzędu bez wygranej. Po bramce Aureliena Tchouameniego Celta Vigo szybko wyrównała, a Real Madryt bił głową w mur przez większość spotkania. Dopiero w doliczonym czasie gry potężne uderzenie Federico Valverde, po rykoszecie, wpadło do siatki. Królewscy wygrali 2:1, ale ich gra w ostatniej tercji boiska pozostawiała wiele do życzenia.
Yamal znów kluczowy, a Atletico wygrywa próbę generalną
Barcelona Hansiego Flicka pokonała Athletic Club 1:0 dzięki błyskowi Lamine Yamala. Choć to młody skrzydłowy zdobył jedyną bramkę, architektem sukcesu był Pedri, który całkowicie zdominował środek pola. Katalończycy musieli się mocno napracować, by przebić się przez zorganizowaną defensywę rywali, ale cel osiągnęli. Wygrana pozwala im zachować komfortową sytuację w tabeli przed kolejnymi wyzwaniami.
W cieniu walki o złoto Atletico Madryt pokonało Real Sociedad 3:2 w meczu będącym zapowiedzią finału Copa del Rey. Decydujący cios zadał Nicolas Gonzalez w 81. minucie. Zespół Diego Simeone umocnił się w pierwszej czwórce, podczas gdy na dole tabeli trwa dramat Espanyolu. Kataloński klub nie wygrał od dziesięciu spotkań, remisując tym razem z ostatnim w stawce Realem Oviedo.
