Legia Warszawa przegrała 0:2 z zamykającym tabelę Piastem Gliwice, notując dziewiąty mecz z rzędu bez zwycięstwa. Warszawski klub od 23 października nie wygrał żadnego spotkania, a porażka z ostatnią drużyną Ekstraklasy to symboliczne dno obecnego sezonu. Tymczasowy trener Inaki Astiz wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo, a zespół tkwi w strefie spadkowej z zaledwie 19 punktami na koncie.

- Legia nie wygrała od 57 dni, od meczu z Szachtarem Donieck w Lidze Konferencji 23 października
- Mileta Rajović zmarnował cztery sytuacje sam na sam z bramkarzem Piastem w jednym meczu
- Piast zdobył oba gole w ostatnich 6 minutach, w tym jednego po kontrowersyjnym rzucie karnym
Seria bez wygranej najdłuższa od 2014 roku
Legia Warszawa nie znajdowała się w tak fatalnej sytuacji od ponad dekady. Ostatni raz warszawianie notowali równie długą passę bez zwycięstwa w sezonie 2013/2014, kiedy również balansowali na granicy strefy spadkowej. Obecna seria 9 meczów bez wygranej to najgorszy wynik od czasów, gdy klub prowadził Henning Berg. Statystyki są bezlitosne – w ostatnich 270 minutach ligowych Legia nie zdobyła bramki z gry, a jej skuteczność w ofensywie spadła do zaledwie 0,8 gola na mecz.
Tymczasowy szkoleniowiec Inaki Astiz, który przejął zespół po zwolnieniu Goncalo Feio, rozegrał już 4 spotkania i ani razu nie poprowadził drużyny do zwycięstwa. Bilans Baska to dwa remisy i dwie porażki, co stawia pod znakiem zapytania jego dalszą przyszłość na ławce trenerskiej. Zarząd Legii planuje ogłosić nowego szkoleniowca przed świętami Bożego Narodzenia, a wśród kandydatów wymienia się między innymi Adama Majewskiego oraz zagranicznych trenerów z doświadczeniem w ligach środkowoeuropejskich.
Rajović i seria niewykorzystanych okazji – przypadek czy kryzys formy
Mileta Rajović w meczu z Piastem stał się symbolem bezradności ofensywnej Legii. Serbski napastnik czterokrotnie wychodził sam na sam z Frantiskiem Plachem i ani razu nie pokonał słowackiego bramkarza. Analiza statystyczna pokazuje, że Rajović w ostatnich 5 meczach ligowych oddał 14 strzałów, z czego tylko 3 trafiły w światło bramki. Jego współczynnik konwersji spadł do 7 procent, co jest najgorszym wynikiem wśród napastników pierwszej dziesiątki strzelców Ekstraklasy.
Co ciekawe, Plach w tym sezonie bronił już wcześniej skutecznie przeciwko czołowym napastnikom ligi. Słowak w 18 kolejkach interweniował 73 razy, co daje mu średnią 4,05 obrony na mecz – trzeci najlepszy wynik w Ekstraklasie. Jego forma w starciu z Legią była jednak wyjątkowa nawet jak na jego standardy – wszystkie cztery kluczowe interwencje przeciwko Rajoviciowi znalazły się później w zestawieniu najlepszych parad kolejki.
Końcówka meczu i kontrowersyjny rzut karny, który przypieczętował los spotkania
Dramatyczne ostatnie minuty spotkania rozpoczęły się w 84. minucie, gdy rezerwowy Kacper Chodyna również nie zdołał pokonać Placha w sytuacji sam na sam. To była piąta niewykorzystana okazja warszawian w tym meczu. Piast natychmiast przeszedł do kontrataku, a po rzucie wolnym Michał Chrapek – zawodnik wprowadzony z ławki zaledwie 12 minut wcześniej – zdobył premierową bramkę w sezonie.
Kontrowersja wybuchła w doliczonym czasie gry, gdy arbiter Tomasz Musiał początkowo odgwizdał faul na Arkadiuszu Recy, ale po analizie VAR zmienił decyzję o 180 stopni i podyktował rzut karny dla Piastu. Powtórki pokazały minimalny kontakt Wojciecha Urbańskiego z Igorem Drapińskim, co wywołało burzę w mediach społecznościowych. Jorge Felix pewnie wykorzystał jedenastkę, ustalając wynik na 2:0. Warto dodać, że dla gliwickiego zespołu były to pierwsze gole z akcji po stałych fragmentach gry w tym sezonie – wcześniej Piast zdobywał bramki wyłącznie z gry otwartej lub rzutów karnych.
Po tej porażce Legia pozostaje na 16. miejscu z 19 punktami, podczas gdy Piast awansował na 17. pozycję z dorobkiem 17 punktów. Oba zespoły ponownie zmierzą się 14 grudnia w Warszawie, odrabiając zaległe spotkanie z pierwszej kolejki.
