Iva Jovic wyrasta na jedną z najbardziej empatycznych postaci tegorocznego Roland Garros. 18-letnia Amerykanka pokonała swoją bliską przyjaciółkę Alex Ealę w pierwszej rundzie turnieju, ale zamiast czystej radości, po meczu pojawił się smutek. Jak donoszą media, obie zawodniczki spędzają ze sobą niemal każdą wolną chwilę poza kortem.
Rywalizacja na paryskiej mączce była ich pierwszym bezpośrednim starciem w cyklu WTA Tour. Rozstawiona z numerem 17 Jovic wygrała 6:4, 6:2, ale tuż po ostatniej piłce opublikowała w mediach społecznościowych wpis, który poruszył kibiców. Tenisistka przyznała, że to jeden z tych dni, w których żałuje, że w sporcie nie może być dwóch zwycięzców. Eala błyskawicznie odpowiedziała, podkreślając, że nie wyobraża sobie dzielenia kortu z nikim innym.
Urodziny przed wielkim starciem i brak tajemnic
Więź między zawodniczkami jest wyjątkowa, co potwierdziły wydarzenia tuż przed startem turnieju. Jovic i Eala wspólnie świętowały 21. urodziny Filipinki w przeddzień Roland Garros. Na korcie nie było jednak miejsca na taryfę ulgową, choć obie doskonale znały swoje słabe punkty. Jovic zaznaczyła na konferencji prasowej, że wspólne treningi i występy w deblu sprawiły, że przed meczem nie było między nimi żadnych tajemnic. O wyniku zdecydowała dyspozycja dnia.
Po serdecznym uścisku przy siatce drogi obu tenisistek się rozchodzą. Iva Jovic przygotowuje się do rewanżu z Emmą Navarro, z którą niedawno przegrała w Strasburgu. Z kolei Alex Eala kończy przygodę z Paryżem i przenosi się na nawierzchnię trawiastą. Już 1 czerwca rozpocznie zmagania w turnieju WTA 125K w Birmingham. Mimo porażki, zawodniczki zapewniają, że ich relacja pozostaje nienaruszona i czekają na kolejne wspólne mecze.
