Zwycięstwo Borussii Dortmund 3:0 nad SC Paderborn stało się jasnym sygnałem, jak duży komfort pracy ma obecnie Niko Kovač. Choć Serhou Guirassy tym razem nie wpisał się na listę strzelców, ciężar zdobywania bramek przejęli inni zawodnicy. Fábio Silva otworzył wynik spotkania, a Felix Nmecha, wchodząc z ławki rezerwowych, dobił rywali dwoma trafieniami.
Szkoleniowiec BVB w rozmowie ze Sky Germany podkreślił, że rotacja jest niezbędna przy tak napiętym terminarzu. Felix Nmecha rozpoczął mecz wśród rezerwowych ze względu na duże obciążenia w klubie i reprezentacji, co okazało się trafnym posunięciem. Silva i Guirassy od pierwszych minut stworzyli duet, który błyskawicznie przyniósł efekty – już w 5. minucie Portugalczyk wykorzystał podanie partnera, minął Nahuela Nolla i trafił do pustej siatki.
Nmecha i popis akrobatyki w końcówce
Prawdziwy show zaczął się jednak w 65. minucie, gdy na boisku pojawili się Nmecha, Marcel Sabitzer i Carney Chukwuemeka. W 80. minucie Nmecha precyzyjnym strzałem przy słupku podwyższył na 2:0, ale najpiękniejszy moment nastąpił tuż przed końcem meczu. Po dośrodkowaniu Sabitzera, pomocnik popisał się efektowną przewrotką, ustalając wynik spotkania. „To był chyba najpiękniejszy gol w mojej karierze” – przyznał po meczu uradowany zawodnik.
Niko Kovač nie szczędził pochwał swojemu podopiecznemu, nazywając jego wykończenie sensacyjnym i akrobatycznym. Trener zaznaczył, że rezerwowi są dla niego „finiszerami”, którzy mają za zadanie nadawać meczom odpowiedni kierunek w decydujących fazach. Według szkoleniowca, Nmecha doskonale rozumie swoją rolę i plan zarządzania jego minutami, który został opracowany wspólnie ze sztabem medycznym po trudnym okresie przygotowawczym.
Szeroka kadra ratuje Dortmund w obliczu problemów zdrowotnych innych graczy. Zespół musi radzić sobie bez Giannisa Konstanteliasa, który zerwał więzadła krzyżowe, oraz Konstantinosa Karetsasa, który trafił do szpitala po problemach z krążeniem w meczu z Villarrealem.
