Po dwóch turniejach ORLEN Amp Futbol Ekstraklasy coraz trudniej mówić o wyrównanej walce o mistrzostwo. Wisła Kraków nie tylko utrzymała pozycję lidera, ale w Poznaniu pokazała, że obecnie znajduje się o krok przed ligową konkurencją. Mistrzowie Polski zakończyli weekend z kompletem zwycięstw i bilansem bramkowym 13:0.
To właśnie Krakowianie byli największymi wygranymi drugiej odsłony sezonu. Zespół pewnie pokonał Stal Rzeszów, nie dał szans Warcie Poznań, a na koniec bez większych problemów poradził sobie ze Śląskiem Wrocław, czyli ubiegłorocznym wicemistrzem kraju. Efekt? Coraz wyraźniej widać podział na trzy drużyny walczące o czołowe lokaty i resztę stawki.
Najbliżej Wisły pozostaje Rekord Bielsko-Biała. Drużyna z Podbeskidzia wywiozła z Poznania siedem punktów, choć po zakończeniu turnieju dominowało poczucie niedosytu. Wszystko przez bezbramkowy remis z Legią Warszawa, która skutecznie zatrzymała jednego z kandydatów do tytułu.
– Szkoda tego spotkania, bo z pewnością nie było ono dobre w naszym wykonaniu. Podejmowaliśmy złe decyzje w polu karnym rywala, a w każdej akcji byliśmy o tempo zbyt wolni. To zaważyło na tym, że nie strzeliliśmy gola. Na szczęście także nie straciliśmy, ale jeśli chcemy zostać mistrzami Polski, to takie mecze musimy wygrywać – powiedział Bartosz Łastowski, jeden z liderów Rekordu.
Trzecie miejsce zajmuje Śląsk Wrocław, który wciąż funkcjonuje w nowej rzeczywistości po zmianie szkoleniowca. Po odejściu Otmane'a Ennajmiego obowiązki trenera przejął tymczasowo Marcin Oleksy. Wyniki w Poznaniu pokazały jednak, że przed wrocławianami jeszcze sporo pracy, szczególnie jeśli mają nawiązać walkę z rozpędzoną Wisłą.
Za czołową trójką różnice są już znacznie większe. Legia Warszawa pozostaje w środku tabeli, natomiast Zawisza Bydgoszcz, Warta Poznań i Stal Rzeszów wciąż szukają regularności. Szczególnie trudna jest sytuacja Stali, która jako jedyna nie odniosła jeszcze zwycięstwa w obecnym sezonie.

