New York Knicks dopisali 37. wygraną w sezonie NBA, pokonując na wyjeździe Chicago Bulls 105:99. Swój wkład w zwycięstwo miał także Jeremy Sochan, który otrzymał od trenera Mike’a Browna solidną porcję minut z ławki rezerwowych.
Spotkanie w Chicago nie należało do najłatwiejszych. Gospodarze długo trzymali kontakt, ale w drugiej połowie Knicks przejęli kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie. Kluczową postacią był Karl-Anthony Towns. Dominikańczyk zdobył 28 punktów w 32 minuty i dołożył 11 zbiórek, notując double-double.
Jeremy Sochan spędził na parkiecie 11 minut. W tym czasie zdobył 2 punkty (1/2 z gry), zanotował 3 zbiórki i 2 asysty. Co istotne, nie popełnił ani jednej straty, pokazując solidność w grze po obu stronach parkietu.
Statystyka plus/minus nie była jednak dla Polaka korzystna. Knicks z nim na boisku byli o 10 punktów gorsi od rywali. Identyczny wskaźnik (-10) mieli również rezerwowi Landry Shamet i Jose Alvarado (-9).
W ekipie Bulls najwięcej punktów zdobył Matas Buzelis – 15, choć trafił tylko 4 z 12 rzutów z gry. Dla gospodarzy była to już 34. porażka w sezonie.
New York Knicks z bilansem 37-21 zajmują 3. miejsce w Konferencji Wschodniej. Wyprzedzają ich jedynie Boston Celtics oraz Detroit Pistons, a forma zespołu z Madison Square Garden pozwala myśleć o mocnym wejściu w fazę play-off.
