Zejście Alego Gholizadeha z boiska w 61. minucie przegranego 1:3 meczu z Szachtarem Donieck wywołało wśród kibiców Lecha Poznań natychmiastowy niepokój przed zbliżającym się spotkaniem ligowym z liderem z Lubina.
Zaniepokojenie fanów Kolejorza ma swoje uzasadnienie w historii zawodnika. Gholizadeh zmagał się z poważnym urazem — zerwaniem mięśnia uda — który wykluczył go z gry od początku sierpnia aż do prawie połowy listopada. Tak długa absencja sprawiła, że każde nieplanowane zejście Irańczyka z boiska natychmiast budzi czujność obserwatorów. Tym razem sytuacja powtórzyła się w europejskim meczu o wysoką stawkę, co tylko podsyciło spekulacje.
Trener Lecha nie pozostawił jednak miejsca na domysły.
„Ze zdrowiem Alego wszystko jest w porządku. Rozegrał w tej rundzie mnóstwo minut, a przed nami bardzo ważny mecz w niedzielę. Uznałem, że potrzebujemy nowej energii na skrzydle, dlatego wszedł Patryk Wallemark, który zaprezentował się bardzo dobrze. To była czysto taktyczna decyzja o odświeżeniu zespołu" — powiedział Frederiksen.
Wypowiedź szkoleniowca „Kolejorza” jasno wskazuje na to, że sztab ma już na oku spotkanie z Zagłębiem Lubin, aktualnym liderem Ekstraklasy. Wynik tego meczu może mieć istotne znaczenie w walce o mistrzostwo Polski. Dysponowanie w pełni sprawnym Gholizadehem będzie dla Kolejorza kluczowe.
