„Powinieneś się wstydzić!”. Potężna awantura w Miami, gwiazdor nie wytrzymał na korcie

Jarosław ZającJarosław Zając
24 marca 2026 10:02
„Powinieneś się wstydzić!”. Potężna awantura w Miami, gwiazdor nie wytrzymał na korcie
Źródło: tennis365.com

Stefanos Tsitsipas przeżył prawdziwy koszmar podczas turnieju Miami Open. Grecki tenisista został brutalnie wyeliminowany przez Arthura Filsa, przegrywając 0:6, 1:6 w zaledwie 55 minut. Frustracja zawodnika, który obecnie zajmuje 51. miejsce w rankingu, znalazła ujście w ostrym ataku słownym skierowanym do sędziego stołkowego, Grega Allenswortha.

Skandaliczne sceny rozegrały się po tym, jak Tsitsipas stracił podanie na początku drugiego seta. Tenisista podszedł do arbitra i wykrzyczał mu prosto w twarz: „Powinieneś się wstydzić!”. Powodem wściekłości Greka było oświetlenie na Stadium Court w Miami. Zawodnik twierdził, że przez warunki panujące na korcie kompletnie nie widzi piłki, co doprowadziło go do serii niewytłumaczalnych błędów. Pytał sędziego, czy kiedykolwiek widział go w takim stanie, seryjnie psującego zagrania przez pięć godzin z rzędu.

Upadek dawnej gwiazdy w Miami

Statystyki tego spotkania są dla Tsitsipasa druzgocące. Dwukrotny finalista turniejów Wielkiego Szlema popełnił aż 28 niewymuszonych błędów i posłał tylko cztery uderzenia kończące. Grek wygrał zaledwie 24 z 77 rozegranych punktów, co stanowi marne 31 procent. Fils, zajmujący 31. lokatę w rankingu ATP, całkowicie zdominował rywala, przełamując go w sześciu z siedmiu gemów serwisowych. To już piąta porażka Tsitsipasa w bezpośrednich starciach z tym Francuzem, co potwierdza jego fatalną passę.

Obecna sytuacja Greka jest niepokojąca, ponieważ 51. miejsce w rankingu to jego najniższa pozycja od kwietnia 2018 roku. Choć w drugiej rundzie w Miami pokonał Alexa de Minaura, co było jego dopiero drugim zwycięstwem nad graczem z top 10 od blisko dwóch lat, występ przeciwko Filsowi przekreślił dobre wrażenie. Teraz Tsitsipas ma czas na ochłonięcie przed turniejem w Monte Carlo, który rozpocznie się 5 kwietnia. To tam trzykrotnie sięgał po tytuł i spróbuje ratować sezon.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!