Lech Poznań staje przed rewanżem z Szachtarem Donieck z poważnym problemem — i nie chodzi wyłącznie o wynik pierwszego meczu. Do konieczności odrobienia dwubramkowej straty dochodzi pytanie, czy Kolejorz będzie w stanie w ogóle wyjść na boisko w pełnej dyspozycji fizycznej.
Poznaniacy wchodzą w mikrocykl przed rewanżem z Szachtarem Donieck w Lidze Konferencji UEFA z bardzo trudnego położenia. W pierwszym spotkaniu — rozegranym u siebie — przegrali 1:3, co oznacza, że do awansu do ćwierćfinału w regulaminowym czasie gry potrzebują co najmniej trzech bramek bez żadnej straty.
Minimalną pociechą pozostaje fakt, że rewanż, mimo iż teoretycznie wyjazdowy, odbędzie się na terenie Polski. Szachtar rozgrywa swoje europejskie mecze w Krakowie, ponieważ w związku z wojną na Ukrainie klub nie może korzystać z własnych obiektów.
Do trudnego zadania sportowego dochodzi problem, na który zwrócił uwagę Mateusz Janiak z Przeglądu Sportowego w rozmowie przeprowadzonej w Kanale Sportowym. Podopieczni trenera Frederiksena rozegrali w niedzielę ligowe spotkanie z liderem Ekstraklasy, Zagłębiem Lubin, wygrywając je 1:0 — i właśnie skumulowanie wysiłku z tego meczu z czwartkowym rewanżem budzi obawy dziennikarza.
„Wiem, że to brzmi jak wytłumaczenie, ale Lech ma naprawdę mało czasu na regenerację. 72 godzin to taki optymalny czas odpoczynku" — ocenił Janiak.
Ekspert wskazał przy tym na mechanizmy fizjologiczne, które utrudniają szybki powrót do pełnej dyspozycji:
„Kończysz mecz o 23 i nie możesz zasnąć. Melatonina spada. Stan zapalny organizmu jest duży, adrenalina robi swoje. Zasypiasz 4-5, masz zaburzony rytm dnia. Trudno te mięśnie rozruszać. W dłuższym okresie ma to duże znaczenie i może przełożyć się na dyspozycję na boisku".
Sytuację Lecha komplikuje również szerszy kontekst sezonu. Pierwszy mecz z Szachtarem kosztował drużynę znaczny wysiłek fizyczny, niedzielne starcie z liderem Ekstraklasy dołożyło kolejne obciążenie, a rewanż wypada w momencie, gdy okno regeneracyjne było wyjątkowo wąskie. Do tego wszystkiego Kolejorz nie może pozwolić sobie na rozłożenie sił między rozgrywki — po czwartkowym meczu czeka go bowiem kolejne spotkanie ligowe, a w kontekście walki o mistrzostwo kraju każdy tracony punkt może mieć w końcowym rozrachunku kluczowe znaczenie.
