Jonathan Wheatley oficjalnie żegna się z zespołem Audi. Doświadczony menedżer, który przez rok pełnił funkcję szefa ekipy, szykuje się do objęcia sterów w Astonie Martinie. Jak donosi Autosport, Wheatley ma zastąpić na stanowisku dyrektora zespołu samego Adriana Neweya.
Decyzja o roszadach personalnych zapadła w cieniu fatalnego początku nowej ery technicznej w 2026 roku. Aston Martin zmaga się z ogromnymi problemami z jednostką napędową Hondy. Wibracje silnika uniemożliwiają bolidowi AMR26 kończenie wyścigów Grand Prix. Problemy z niezawodnością akumulatorów oraz obawy o zdrowie kierowców sprawiły, że Newey musi zrezygnować z zarządzania ludźmi na rzecz ratowania kwestii technicznych. Wheatley, który budował swoją renomę w Benettonie, Renault i Red Bullu, ma teraz przywrócić stajnię z Silverstone na właściwe tory.
Kryzys w projektach gigantów
Sytuacja jest o tyle szokująca, że właściciel Lawrence Stroll zainwestował fortunę w nowoczesny kampus i ściągnął elitarnych inżynierów, takich jak Andy Cowell. Mimo to zespół zawodzi. Podobne nastroje panują w Audi, które zajmuje obecnie dziewiąte miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Problemy techniczne wykluczyły Nico Hulkenberga i Gabriela Bortoleto z udziału w wyścigach jeszcze przed ich startem. Niemiecki producent potwierdził, że Mattia Binotto przejmie dodatkowe obowiązki szefa zespołu, łącząc je z dotychczasowym kierowaniem całym projektem F1.
Audi zapowiada, że pełna struktura organizacyjna zostanie zdefiniowana w późniejszym terminie. Przedstawiciele marki deklarują niezmienne zaangażowanie i celują w walkę o mistrzostwo świata do 2030 roku. Tymczasem Wheatley staje przed karkołomnym zadaniem w nowym otoczeniu. Aston Martin potrzebuje przede wszystkim mocnego i niezawodnego pakietu silnikowego, aby marzenia o tytułach nie legły w gruzach. Przyszłość pokaże, czy transfer człowieka sukcesu z Red Bulla wystarczy, by opanować chaos techniczny w brytyjskiej ekipie.
