Lechia Gdańsk wchodzi w ostatnią kolejkę Ekstraklasy z miejsca 16. — wprost ze strefy spadkowej — i świadomością, że sobotni wyjazd do Niecieczy jest już ostatnią szansą na utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Lechia Gdańsk zajmuje 16. miejsce z dorobkiem 38 punktów — z uwzględnieniem odjętych pięciu oczek decyzją federacji — i plasuje się bezpośrednio w strefie spadkowej. Ostatnie mecze Lechii to cztery porażki z rzędi: z Legią (1:2), Widzewem Łódź (1:3), Radomiakiem Radom (1:3) i Rakowem (1:2).
Naprzeciw stanie Bruk-Bet Termalica Nieciecza, zamykająca stawkę z 31 punktami — choć ostatnio wygrała z Arką Gdynia 3:2.
Historia bezpośrednich starć przemawia na korzyść gości. W pięciu ostatnich meczach między obiema drużynami Lechia wygrała cztery, w tym jesienią ubiegłego sezonu rozkładając rywala aż 5:1.
Przed wyjazdem na południe Polski z dziennikarzami spotkał się trener John Carver, który nie unikał trudnych pytań o nastroje wokół drużyny.
„Kibice płacą za bilety i mają prawo mówić, co chcą. Mnie najbardziej złości to, w jaki sposób przegraliśmy ostatni mecz i rozumiem ich zachowanie, bo sam byłem zły" — przyznał szkoleniowiec Biało-Zielonych.
Mimo wszystko nie ukrywał, że wiadomość z Gdynia dała mu powody do optymizmu:
„W tamtym momencie sytuacja wymknęła nam się z rąk, ale byłem podekscytowany, gdy przyszedłem do klubu po meczu Arka – Termalica. Jako klub mamy okazję, by przywrócić uśmiech na twarzach naszych kibiców. Wszystko rozstrzygnie się w ostatnim meczu. Mamy los w swoich rękach."
Ciężar psychologiczny zbliżającego się spotkania Carver wziął na siebie.
„Nie będę mówił, że na zawodnikach nie ciąży presja, ale jeśli ktoś chce nakładać presję, to niech nakłada ją na mnie" — powiedział, a sam mecz określił jednoznacznie: „Dla nas ten mecz jest jak finał, a jeśli chcesz się rozwijać i być lepszym piłkarzem, to musisz umieć radzić sobie z taką sytuacją."
Wobec konsekwencji ewentualnej porażki nie pozostawiał złudzeń:
„Mieliśmy już wiele okazji, by wydostać się z tej sytuacji, ta jest ostatnia. I musimy ją wykorzystać. Jeśli tego nie zrobimy, to poniesiemy konsekwencje."
Na sobotni mecz na pewno nie poleci Ivan Zhelizko, który pauzuje za nadmiar żółtych kartek. Pod znakiem zapytania pozostaje dyspozycja Aleksandra Ćirkovicia.
„Jest trochę lepiej, ponieważ Aleks odbył dwa treningi z zespołem. Dalej nie jest przygotowany w stu procentach, ale mamy jeszcze dwa dni do meczu i mam nadzieję, że jego stan się poprawi. Będziemy czekać z decyzją do ostatniej chwili" — wyjaśnił Carver. Drużyna uda się do Niecieczy samolotem, omijając wielogodzinną podróż autokarem. „Nie będzie żadnych wymówek" — podsumował szkoleniowiec.
