Alex Eala wyrasta na jedną z najgroźniejszych zawodniczek turnieju w Miami po tym, jak w czwartej rundzie odprawiła Magdę Linette. Filipinka wygrała 6:3, 7:6 (7-2), skutecznie zatrzymując Polkę, która wcześniej sensacyjnie wyeliminowała Igę Świątek. Jak donoszą media, 20-letnia tenisistka czuje się w Florydzie wyjątkowo pewnie, powtarzając swój sukces sprzed roku.
Starcie z Linette było dla Eali czwartym bezpośrednim pojedynkiem w karierze i pozwoliło jej wyrównać stan rywalizacji na 2-2. Filipinka przełamała Polkę w końcówce pierwszego seta, a w drugim szybko objęła prowadzenie. Choć Linette zdołała odrobić straty w szóstym gemie i doprowadzić do tie-breaka, to młodsza zawodniczka zdominowała decydującą rozgrywkę. Eala przyznała po meczu, że kluczem do sukcesu była odwaga w podejmowaniu trudnych decyzji na korcie.
Dojrzałość i walka o ćwierćfinał w Miami
Aktualna 29. rakieta świata podkreśla, że przez ostatnie dwanaście miesięcy mocno dojrzała dzięki grze na największych stadionach. W pomeczowym wywiadzie zaznaczyła, że nie mogła kontrolować poziomu gry Linette, więc skupiła się na własnej agresji. Polka podniosła poprzeczkę w drugiej partii, ale ryzykowne zagrania Filipinki okazały się skuteczne. Teraz przed Ealą jeszcze trudniejsze zadanie, ponieważ w walce o kolejną fazę zmierzy się z rozstawioną z numerem 13 Karoliną Muchovą.
Czeszka, która zajmuje 14. miejsce w rankingu WTA, pokonała wcześniej Katie Boulter i jest w wysokiej formie po lutowym triumfie w turnieju w Katarze. Będzie to pierwsze spotkanie obu tenisistek w historii. Eala nie ukrywa ekscytacji nadchodzącym wyzwaniem, wspominając, że jeszcze kilka lat temu z podziwem oglądała finały z udziałem Muchovej. Młoda zawodniczka traktuje możliwość rywalizacji z tak utytułowaną przeciwniczką jako wielki przywilej i ostateczny test swoich umiejętności.
