Lewandowski mówi nie MLS
Robert Lewandowski definitywnie odrzucił ofertę Chicago Fire, kończąc tym samym trwające od lutego spekulacje dotyczące jego przenosin do MLS. Napastnik Barcelony, którego obecny kontrakt wygasa w czerwcu, nie zamierza przedłużać umowy w stolicy Katalonii. Zawodnik zawęził swoje plany do dwóch konkretnych scenariuszy: pozostania w Barcelonie lub transferu do klubu z Serie A, który zagwarantuje mu występy w Lidze Mistrzów.
Amerykanie z Chicago Fire przez trzy miesiące czekali na jakikolwiek sygnał od obozu Polaka, ale doczekali się jedynie ciszy. To jasny sygnał, że dla Lewandowskiego amerykański kierunek to na ten moment sportowa degradacja, na którą nie jest gotowy. Jeśli napastnik faktycznie postawi na Włochy, będzie musiał znaleźć klub z odpowiednim budżetem i ambicjami, co przy jego wymaganiach finansowych i sportowych wcale nie musi być spacerkiem.
Lewandowski jasno stawia sprawę: albo europejski top, albo nic.
Zdrowie Świątek pod znakiem zapytania
Iga Świątek została zmuszona do poddania meczu trzeciej rundy Madrid Open przeciwko Ann Li przy stanie 6-7(4), 6-2, 0-3. Przyczyną decyzji była infekcja wirusowa, która odebrała tenisistce siły i stabilność niezbędną do gry na najwyższym poziomie. Polka przyznała, że fatalnie czuła się już od dwóch dni, a w szatniach turniejowych mówi się o szerszym problemie zdrowotnym dotykającym więcej zawodniczek.
Sytuacja jest o tyle niepokojąca, że Świątek przygotowuje się do obrony punktów w Rzymie, a obecny stan zdrowia uniemożliwił jej dokończenie spotkania. Słowa wsparcia od Borisa Beckera, który radzi jej, by nie była dla siebie zbyt surowa, są miłym gestem, ale nie zmieniają faktu, że organizm Polki wysłał wyraźny sygnał ostrzegawczy w kluczowym momencie sezonu.
Kolejny start w Rzymie stoi pod znakiem zapytania, a zdrowie staje się ważniejsze niż ranking.
Wisła Kraków wciąż w niepewności
Mimo 59 punktów na koncie i dziewięciopunktowej przewagi nad Wieczystą Kraków, Wisła wciąż nie może świętować awansu do Ekstraklasy. Nawet wygrana w najbliższym meczu ze Stalą Rzeszów nie zapewni im matematycznego potwierdzenia sukcesu. Scenariusz, w którym Wisła nie zdobywa już ani punktu, a Wieczysta wygrywa wszystko do końca sezonu, teoretycznie pozwala tej drugiej na wyprzedzenie lidera.
Choć prawdopodobieństwo takiego obrotu spraw jest marginalne, sam fakt, że kibice muszą analizować takie wyliczenia, pokazuje, jak nerwowa bywa końcówka sezonu. Wisła zamiast spokojnie dopisać punkty, musi oglądać się za siebie, co przy presji oczekiwań w Krakowie jest dla drużyny dodatkowym balastem.
Awans jest blisko, ale w piłce liczby nie kłamią – dopóki nie ma kompletu, trzeba grać.
Białej… Kibice Wisły Kraków nie mogą doczekać się awansu do Ekstraklasy, jednak postawa piłkarzy tego klubu sprawiła, że nawet wygrana w najbliższej kolejce jeszcze nie da „Białej Gwieździe
Sport1.pl
Srebro Śląska w Lidze Europy
Śląsk Wrocław zakończył udział w Lidze Europy EAFF na drugim miejscu, przegrywając w finale z Başkentem 1:2. Mecz był pełen kontrowersji, w tym nieuznanej bramki dla wrocławian oraz czerwonej kartki dla Mohcine’a Chrharha. Mimo że Śląsk zdominował fazę grupową i pewnie wygrał półfinał z Olympique Marsylia, w decydującym starciu musiał uznać wyższość gospodarzy.
Porażka w takich okolicznościach zawsze boli, zwłaszcza gdy po meczu zostaje niesmak związany z decyzjami arbitrów. Wrocławianie pokazali jednak, że w tej dyscyplinie należą do europejskiej czołówki, co po tak udanej fazie grupowej jest solidnym fundamentem na przyszłość.
Historyczny sukces był blisko, ale sędziowskie kontrowersje przyćmiły finałowe starcie.
Czujemy duży niedosyt, bo nie odstawaliśmy od rywala.
Stabilizacja w Płocku
ORLEN Wisła Płock zabezpieczyła przyszłość swojej ofensywy, przedłużając kontrakt ze słoweńskim rozgrywającym Mitją Jancem aż do 2030 roku. Zawodnik, który dołączył do drużyny w 2024 roku, szybko stał się kluczowym elementem systemu trenera Xaviego Sabate i zyskał uznanie kibiców.
Długość kontraktu – sześć lat – to w sporcie deklaracja bardzo poważna. Płocki klub wyraźnie stawia na ciągłość i budowanie wokół Janca, co w obliczu ambicji klubu pnącego się w górę tabeli jest ruchem logicznym i przewidywalnym.
Płock stawia na długofalowy projekt, wiążąc lidera na lata.
Nie mogę się doczekać, aż znów spotkamy się na ORLEN Arenie, gdzie będziemy walczyć, rozwijać się i wspólnie pisać kolejne rozdziały tej historii" — dodał zawodnik.