Górnik Zabrze na finansowej fali
Sezon 2025/2026 zapisze się w historii Górnika Zabrze jako przełomowy. Klub nie tylko wywalczył Puchar Polski, za co otrzymał 5 milionów złotych premii, ale może liczyć na rekordowe wpływy z tytułu gry w PKO BP Ekstraklasie. Ekstraklasa SA zatwierdziła podział puli środków finansowych przekraczającej 294 miliony złotych, a ostateczna kwota dla zabrzan zależy od miejsca w tabeli na koniec rozgrywek.
To rzadki przypadek, gdy sportowa satysfakcja idzie w parze z tak wymiernym zastrzykiem gotówki. 5 milionów za puchar to solidny fundament, ale prawdziwe pieniądze leżą w europejskich pucharach, do których Górnik otwiera sobie drzwi. Jeśli klub mądrze zarządzi tymi środkami, zamiast rozpuścić je w premiach dla zawodników, może wreszcie wyjść z finansowej przeciętności.
Sukces w Pucharze Polski to dla Górnika nie tylko trofeum, ale przede wszystkim bilet do Ligi Europy i szansa na kolejne miliony.
Arsenal wchodzi do gry o Enzo Fernándeza
Arsenal niespodziewanie włączył się do wyścigu o Enzo Fernándeza, oferując Chelsea kwotę rzędu 150 milionów euro. Choć kontrakt Argentyńczyka obowiązuje do 2032 roku, a klub oficjalnie nie planuje sprzedaży, doniesienia o zaniepokojeniu zawodnika kierunkiem rozwoju drużyny sprawiły, że sytuacja stała się dynamiczna. O pomocnika rywalizują także Manchester City oraz PSG.
W świecie, gdzie kwoty transferowe dawno straciły kontakt z rzeczywistością, 150 milionów euro za jednego pomocnika to próba sił, która ma pokazać determinację Arsenalu. Chelsea znajduje się w trudnym położeniu, bo jeśli zawodnik faktycznie chce odejść, trzymanie go na siłę przy tak ogromnej ofercie może być dla zarządu ryzykowne.
Jeśli Arsenal faktycznie wyłoży taką kwotę, wyznaczy nowy, ryzykowny standard na rynku transferowym.
Kwota dnia
Niespodziewany zwrot akcji! Arsenal gotowy rozbić bank na gwiazdę ligowego rywala
Kadrowy ból głowy Jacka Zielińskiego
Przed piątkowym meczem z Rakowem Częstochowa, Jacek Zieliński musi radzić sobie bez dwóch kluczowych zawodników ofensywy: Mariusza Stępińskiego i Marcina Cebuli. Obaj piłkarze leczą kontuzje, a trener Korony otwarcie przyznał, że ich powrót na boisko jest planowany dopiero na spotkanie z Widzewem. W ich miejsce do składu mają wskoczyć Nikolov lub Antońín.
Sytuacja Korony jest napięta, a brak liderów ataku przed wyjazdem do Częstochowy to dla Zielińskiego spore wyzwanie. Trener stara się tonować nastroje, zapowiadając jedynie kosmetyczne zmiany, ale w obliczu walki o ligowy byt, każda absencja podstawowego gracza jest odczuwalna. Zespół musi teraz udowodnić, że potrafi funkcjonować bez swoich głównych motorów napędowych.
Kielczanie nie mogą pozwolić sobie na straty punktów, a brak Stępińskiego i Cebuli drastycznie ogranicza pole manewru w ataku.
Stępiński i Cebula intensywnie się leczą. Mam nadzieję, że na mecz z Widzewem będą gotowi" — powiedział Zieliński, przesuwając tym samym ich ewentualny powrót dopiero za jedno spotkanie.
Hokejowa lekcja w Sosnowcu
Reprezentacja Polski w hokeju przegrała z Kazachstanem 2:3 w meczu mistrzostw świata. Mimo że Polacy prowadzili już po 69 sekundach gry po kuriozalnym golu Patryka Wronki, ostatecznie musieli uznać wyższość lidera tabeli. Mecz był wyrównany, a bramka kontaktowa padła na dwie sekundy przed końcowym gwizdkiem.
Mimo porażki, postawa Polaków przez większość spotkania daje powody do umiarkowanego optymizmu. Zespół Pekki Tirkkonena pokazał, że potrafi rywalizować z wyżej notowanymi przeciwnikami, choć zabrakło skuteczności w kluczowych momentach. Walka o awans do elity wciąż trwa, a margines błędu stał się minimalny.
Porażka boli, ale styl gry pokazuje, że Polska nie stoi na straconej pozycji w walce o awans.
Nie pamiętam, abym strzelił kiedyś takiego gola" — przyznał napastnik. W tym spotkaniu debiutu w mistrzostwach świata doczekał się również Christian Mroczkowski.