Dwa punkty przepadły — Polska odpada MŚ? Jeszcze nie!

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
6 maja 2026 09:29
Dwa punkty przepadły — Polska odpada MŚ? Jeszcze nie!

Polska przegrała z liderem tabeli Kazachstanem 2:3, choć przez ponad dwie tercje trzymała rywali na dystans, a bramkę kontaktową strzeliła dosłownie na dwie sekundy przed końcowym gwizdkiem — szanse na awans do elity jednak pozostają.

Wtorkowe spotkanie w Sosnowcu miało wszystko, czego kibic może oczekiwać po dobrej hokeju na lodzie: gola padającego już w 69. sekundzie meczu, popis bramkarski Tomasa Fucika i dramatyczną końcówkę rozegraną co do sekundy. Podopieczni Pekki Tirkkonena stawili czoła prowadzącemu w tabeli Kazachstanowi i przez długi czas nie dawali mu żadnych podstaw do optymizmu — ostatecznie jednak musieli uznać jego wyższość, przegrywając 2:3.

Początek był niemal surrealistyczny. Patryk Wronka otworzył wynik po niespełna siedemdziesięciu sekundach gry, jednak okoliczności tego trafienia wymykają się wszelkim schematom — krążek odbił się od bandy, a następnie od pleców kazachskiego bramkarza, by wpaść do siatki. 

„Nie pamiętam, abym strzelił kiedyś takiego gola" — przyznał napastnik. W tym spotkaniu debiutu w mistrzostwach świata doczekał się również Christian Mroczkowski.

— <br>

Kazachstan odpowiedział natychmiastowym przyspieszeniem, a Polska broniła się rozsądnie i ofiarnie, a kluczowe interwencje Fucika utrzymywały wynik przy życiu.

Losy meczu rozstrzygnęły się w ostatniej odsłonie. Batyrlan Muratov doprowadził do wyrównania w 49. minucie, a dziewięć minut później Kazachowie wyszli na prowadzenie 2:1. Tirkkonen zdecydował się na ryzykowny ruch — ściągnął Fucika i wprowadził szóstego zawodnika z pola. Wynik się nie zamknął: Kirill Savitskiy trafił do pustej bramki, pieczętując wynik 3:1. Odpowiedź Biało-Czerwonych przyszła niemal natychmiast — Patryk Krężołek zdobył bramkę na dwie sekundy przed końcem — za późno jednak, by odmienić losy spotkania.

Polska zamknęła tym samym fazę grupową z bilansem jednego zwycięstwa i dwóch porażek. Biało-Czerwoni inaugurację turnieju zaliczyli udanie, pokonując 2 maja Ukrainę 3:2, dzień później ulegli jednak Francji 2:3 po rzutach karnych. Mimo to szanse na awans do elity wciąż są realne. Kolejny — i decydujący — sprawdzian Polacy przejdą w czwartek, 7 maja, kiedy o godzinie 19:30 zmierzą się z Japonią. 

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!