Plan trenera Zagłębia Lubin. Postawił wszystko!

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
8 kwietnia 2026 11:29
Plan trenera Zagłębia Lubin. Postawił wszystko!

Postawienie wszystkiego na jedną kartę miało uratować Zagłębie Lubin, jednak ambitny plan trenera Leszka Ojrzyńskiego posypał się w zaledwie dwie minuty po wznowieniu gry z Arką Gdynia. 

Po fatalnej pierwszej połowie, którą Lubinianie kończyli z bagażem dwóch bramek, sztab szkoleniowy zdecydował się na mocne kroki. Już w przerwie boisko opuścili Jakub Kolan oraz Sebastian Kowalczyk, a ich miejsce zajęli Adam Radwański i Jakub Sypek.

 „W przerwie dokonaliśmy dwóch zmian, chcieliśmy grać va banque” – tłumaczył po meczu Leszek Ojrzyński. 

Strategia ta miała na celu natychmiastowe odrobienie strat, jednak została brutalnie zweryfikowana przez zdarzenia boiskowe.

Zaledwie dwie minuty po powrocie z szatni plan legł w gruzach, gdy Michał Nalepa za drugą żółtą kartkę musiał opuścić boisko.

 „Niestety, po dwóch minutach drugiej połowy dostajemy czerwoną kartkę. W dziesiątkę gonić wynik 2:0 jest niezwykle trudno” – przyznał trener. 

Mimo że Levente Szabó w 52. minucie wlał nadzieję w serca gości, zdobywając bramkę kontaktową, osłabione Zagłębie nie zdołało utrzymać tempa. 

„Szliśmy w dobrym kierunku, zdobyliśmy bramkę kontaktową, ale potem zostaliśmy ostudzeni” – dodał Ojrzyński, nawiązując do trafienia Vladislavsa Gutkovskisa, który w 78. minucie przypieczętował wynik spotkania na 3:1.

Przyczyn porażki szkoleniowiec Zagłębia upatrywał nie tylko w pechowym początku drugiej odsłony, ale przede wszystkim w postawie drużyny przed przerwą. Gdynianie dominowali, co udokumentowali golami Oskara Kubiaka oraz efektownym trafieniem Sebastiana Kerka tuż przed końcem pierwszej połowy. 

„Tracimy bramkę w 15. minucie, to jeszcze nie była tragedia, ale druga 'do szatni' po fantastycznym uderzeniu Sebastiana sprawiła, że atmosfera zrobiła się nerwowa” – analizował opiekun przyjezdnych.

Ojrzyński nie szukał usprawiedliwień dla postawy swoich podopiecznych w początkowej fazie mecz.

„Mam zastrzeżenia do siebie i zawodników, że pierwszą połowę przespaliśmy” – stwierdził wprost.

Zaznaczył, że jego zespół był tego dnia po prostu zbyt słabo przygotowany do walki o pełną pulę. 

„My chcieliśmy wygrać, ale mieliśmy za mało atutów. W kluczowych momentach dostawaliśmy ciosy – nie tylko bramki, ale i grę w osłabieniu” – podsumował trener. 

Porażka w Gdyni oznacza, że Lubinianie nie są już wiceliderem Ekstraklasy i obecnie znajdują się poza podium ligi. W najbliższej kolejce „Miedziowych” czeka starcie z Radomiakiem Radom.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!