W poniedziałkowy wieczór siatkarze PGE GiEK Skry Bełchatów wygrali decydujące spotkanie z Indykpolem AZS Olsztyn (3:2) i tym samym wywalczyli piąte miejsce w klasyfikacji generalnej rozgrywek PlusLigi 2025/2026, które jest premiowane awansem do kolejnej edycji europejskich pucharów. To najlepszy wynik dziewięciokrotnych mistrzów Polski od czterech lat.
PGE GIEK Skra Bełchatów kończy sezon na piątym miejscu i z awansem do europejskich pucharów
Drużyna PGE GiEK Skry Bełchatów już w piątek była o jeden mały krok od przegrania rywalizacji o piąte miejsce w klasyfikacji końcowej PlusLigi 2025/2026. Podopieczni Krzysztofa Stelmacha, po porażce 2:3 w Olsztynie, przegrywali również na parkiecie Hali Energia już 0:2 w setach. Pomimo kontuzji obu atakujących, dziewięciokrotni mistrzowie Polski zdołali odwrócić losy drugiego spotkania. W poniedziałek 20 kwietnia doszło do decydującego starcia Bełchatowian z Olsztynianami, które również było szalenie emocjonujące i pełne zwrotów akcji, co zrelacjonował portal "Dzień Dobry Bełchatów" (ddbelchatow.pl):
Pierwszy set wyjazdowego meczu PGE GiEK Skry Bełchatów z Indykpolem AZS Olsztyn mógł podobać się kibicom, bo trzymał w napięciu do samego końca. Ostatecznie Żółto-Czarni musieli uznać wyższość rywala po krótkiej grze na przewagi (26:28).
Druga partia poniedziałkowego spotkania należała już do Bełchatowian, którzy wykorzystali słabość rywala, po tym jak boisko musiał odpuścić Moritz Karlitzek. Kluczowe było ograniczenie liczby błędów własnych (z 7 do 4) oraz wyższa skuteczność w ataku (wzrost z 49% do 60%). W drugim z tych elementów brylowali Zouheir El Graoui (7/9) i Daniel Chitigoi (5/7), który z konieczności ponownie musiał zagrać jako atakujący. To przede wszystkim oni poprowadzili PGE GiEK Skrę do wygranej pięcioma oczkami (25:20).
Trzecia odsłona konfrontacji Bełchatowian z Olsztynianami rozpoczęła się od czterech akcji wygranych przez Grzegorza Łomacza i spółkę (4:0), którzy wypracowanej na samym początku przewagi nie wypuścili z rąk nawet na krótką chwilę, powiększając ją na dystansie seta nawet do siedmiu oczek (13:6 czy 17:10), żeby ostatecznie wygrać taką właśnie różnicą (25:18).
Czwarta część pojedynku PGE GiEK Skry z Indykpolem AZS rozpoczęła się dużo lepiej dla Żółto-Czarnych (7:3), ale siatkarze z Olsztyna nie zamierzali się poddawać i doprowadzili do remisu (10:10). Zawodnicy z Bełchatowa jednak szybko wrócili do swojej dobrej gry i bezpiecznego prowadzenia (21:18). Kiedy już wydawało się, że za chwilę będzie po meczu, „Akademicy” zerwali się do pogoni, która okazała się skuteczna (26:28).
Tie-break rozpoczął się fatalnie dla PGE GiEK Skry, która przegrała trzy pierwsze akcje (0:3), ale Bełchatowianie szybko wzięli się w garść i po asie Mateusza Nowaka doprowadzili do remisu 4:4, a chwilę później Bartłomiej Lemański skończył atak na 5:4. W kolejnej akcji zdeprymowani Olsztynianie wyrzucili piłkę w aut i było już 6:4. Od tego momentu byliśmy świadkami gry punkt za punkt. Ostatnie słowo należało do Żółto-Czarnych (15:13), a kluczowe punkty zdobyli Lemański blokiem oraz Chitigoi atakiem.
Indykpol AZS Olsztyn – PGE GiEK Skra Bełchatów 2:3 (28:26, 20:25, 18:25, 28:26, 13:15)
Piąte miejsce w klasyfikacji końcowej PlusLigi 2025/2026 jest również przepustką do kolejnej edycji europejskich pucharów, w których PGE GiEK Skra Bełchatów po raz ostatni grała w sezonie 2022/2023, kiedy to w półfinale Pucharu CEV musiała uznać wyższość włoskiej Modeny. Patrząc na potencjał Żółto-Czarnych, można powiedzieć, że trener Krzysztof Stelmach wycisnął ze swoich podopiecznych maksa. Zwłaszcza, że na przestrzeni całych rozgrywek klub z województwa łódzkiego musiał borykać się z licznymi problemami zdrowotnymi.
