Real Betis wraca z Portugalii z wynikiem 1:1, który stawia hiszpański zespół w dogodnej sytuacji przed rewanżem na La Cartuja. Manuel Pellegrini nie krył zadowolenia z postawy swoich piłkarzy, choć mecz w Bradze zaczął się dla nich od zimnego prysznica. O losach spotkania przesądził rzut karny w drugiej połowie, który uciszył trybuny gospodarzy i dał gościom upragniony spokój przed decydującym starciem o półfinał Ligi Europy.
Problemy kadrowe i szybki cios gospodarzy
Pellegrini zaskoczył składem, zostawiając Antony'ego na ławce rezerwowych i stawiając na bardziej zachowawcze ustawienie z Pablo Fornalsem. Plan niemal natychmiast legł w gruzach, gdy już w 4. minucie Florian Grillitsch wykorzystał rzut rożny i dał Bradze prowadzenie. Betis odpowiedział dwiema groźnymi główkami Marca Bartry, z których jedna trafiła w słupek, a druga nie została uznana z powodu spalonego. Hiszpanie musieli gonić wynik, mierząc się z naporem Portugalczyków i świetną postawą bramkarza Luki Hornicka.
Po przerwie na boisku pojawił się Antony, ale to Braga początkowo dominowała, spędzając kwadrans na połowie rywala. Przełom nastąpił po godzinie gry, gdy Antony uruchomił Ez Abde, a ten został sfaulowany w polu karnym. Cucho Hernandez pewnym strzałem w lewy róg zamienił jedenastkę na gola. Mimo naporu gospodarzy w końcówce, defensywa z Sewilli nie popełniła błędu. W doliczonym czasie gry Antony mógł nawet zapewnić Betisowi zwycięstwo, jednak jego strzał po kontrataku minimalnie minął słupek bramki Bragi.
Manuel Pellegrini w rozmowie z dziennikiem Marca przyznał, że remis na wyjeździe to dobry rezultat, chwaląc osobowość zespołu po szybko straconej bramce. Trener wyjaśnił również powody absencji Antony'ego w wyjściowej jedenastce. Brazylijczyk zmaga się z urazem i gra z wyraźnym dyskomfortem, co uniemożliwia mu występy w pełnym wymiarze czasowym w dwóch meczach z rzędu. Szkoleniowiec liczy, że tydzień przerwy pozwoli zawodnikowi na regenerację przed kluczowym starciem przed własną publicznością, gdzie rozstrzygnie się kwestia awansu.
