Paulo Fonseca w poruszającej rozmowie z L’Équipe wspomina wybuch wojny w Ukrainie i dramatyczną ucieczkę swojej rodziny. Obecny trener Olympique Lyon nie kryje oburzenia obecną sytuacją polityczną.
Szkoleniowiec przyznał, że czuje się częściowo Ukraińcem, a obraz dymu nad Kijowem widziany z okna apartamentu o piątej rano na zawsze pozostanie w jego pamięci. Fonseca ostro ocenia wpływ USA na konflikt, twierdząc, że powrót Donalda Trumpa do władzy i jego obietnice szybkiego pokoju jedynie pogorszyły sytuację. Według trenera pozycja Ukrainy oraz Unii Europejskiej uległa osłabieniu, podczas gdy na kraj każdego dnia spadają dziesiątki pocisków i setki dronów, niszcząc życie cywilów.
Tragedia dotknęła bezpośrednio najbliższych trenera, których dom w okolicach Doniecka został całkowicie zniszczony krótko po ich wyjeździe do Portugalii. Rodzina jego żony, Kateryny, już drugi raz straciła dorobek całego życia, najpierw uciekając z Donbasu w 2014 roku, a następnie z Kijowa cztery lata temu. Fonseca podkreśla, że choć w miastach takich jak Kijów czy Lwów restauracje są otwarte, to codzienne życie z aplikacją ostrzegającą przed nalotami nie ma nic wspólnego z normalnością i spokojem.
Mimo traumatycznych doświadczeń Portugalczyk marzy o powrocie do kraju, który pokochał podczas pracy w Szachtarze Donieck w latach 2016-2019. Chciałby w przyszłości pomóc w odbudowie tamtejszego futbolu, rozważając ponowne objęcie sterów w klubie z Doniecka lub pracę z ukraińską reprezentacją narodową. Fonseca czuje dług wdzięczności wobec Ukraińców i wierzy, że tamtejsza piłka ma ogromny potencjał, który zasługuje na rozwój w bezpiecznych, pokojowych warunkach po zakończeniu wyniszczającego konfliktu.
