Marek Papszun jest świadomy tego, że jego zespół zaprezentował się fatalnie w szlagierze z Lechem Poznań. Zauważył jednak, iż to nie tylko piłkarze ze stolicy byli tego dnia w nie najwyższej formie.
Punktem kulminacyjnym niedzielnego hitu była 21. minuta, kiedy to Rafał Augustyniak został usunięty z boiska po interwencji systemu VAR za brutalny faul na Bengtssonie. Decyzja ta wywołała stanowczy sprzeciw sztabu szkoleniowego Legii.
Marek Papszun wprost ocenił pracę sędziego Lasyka jako błędną, argumentując, że wezwanie arbitra do monitora było bezpodstawne. Według trenera, mimo niekorzystnie wyglądających powtórek, zawodnikowi brakowało dynamiki, która uzasadniałaby wykluczenie.
„W mojej opinii zupełnie nieuzasadnione zawołanie sędziego Lasyka – nie było podstaw, żeby VAR interweniował. Będziemy walczyć o anulowanie tej kartki, by Augustyniak mógł grać w następnym meczu” – zadeklarował Papszun.
Szkoleniowiec dodał krytycznie, że w tym dniu ani jego zespół, ani sędziowie nie wywiązali się należycie ze swoich obowiązków.
Strzelanie rozpoczął już w 3. minucie Ali Gholizadeh, a następnie wynik podwyższali Mikael Ishak (dwukrotnie) oraz Michał Gurgul. Szczególnie bolesny dla Legionistów był okres między 30. a 45. minutą, kiedy to defensywa gości całkowicie się pogubiła, pozwalając Lechitom na zdobycie trzech goli w krótkim odstępie czasu.
Marek Papszun nie szczędził krytyki swoim podopiecznym za postawę w tej części meczu. Przyznał, że zespół był zbyt nerwowy przy piłce i notował seryjne straty już w początkowej fazie meczu.
Choć druga połowa, w której wynik nie uległ zmianie, została oceniona jako przyzwoita, sytuacja klubu pozostaje trudna. Wystarczyła jedna kolejka, aby Legia z drużyny mającej względny spokój stała się znów tą, która musi drżeć o to, by nie znaleźć się w strefie spadkowej.
